Aleksandra Paprot – wywiad – cz. 1

IMG_3931 - KopiaAleksandra Paprot to młoda pasjonatka Żuław,
która do poznawania regionu podeszła w sposób profesjonalny, bo naukowy.
Pochodzi ze Starej Kościelnicy.

W 2012 roku wydała książkę:
„Stara Kościelnica. Dzieje żuławskiej wsi”.
Obecnie jest doktorantką w Instytucie Etnologii
i Antropologii Kulturowej na Uniwersytecie
im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
__________________________________________________________________

Marta Antonina Łobocka: Skąd pochodzi Twoja rodzina?

Aleksandra Paprot: Dziadkowie od strony taty pochodzą z Kielecczyzny (dzisiejsze województwo świętokrzyskie). Jeśli chodzi o konkretne miejscowości, to wiem, że dziadek mieszkał w miejscowości o nazwie Kolonia Piaski, która była położona nieopodal lasu. Wiem, że dziadek zajmował się podobno budowaniem czy też kopaniem studni głębinowych na Kielecczyźnie. Z kolei jego żona, moja babcia, a mama taty, pochodzi z Nietuliska Dużego. Natomiast tata mojej mamy też pochodzi z Kielecczyzny – Solec nad Wisłą, powiat Opatów), więc w trzech czwartych jestem scyzorykiem, bo na Kielecczaków tak się mówi, podobno są tacy charakterni. Natomiast babcia od strony mamy pochodziła z dzisiejszych terenów Białorusi, powiat Lida, to jest na Grodzieńszczyźnie. Chciałabym odwiedzić  tamte tereny. Byłam raz na Białorusi i niestety nie udało mi się dotrzeć do miejscowości Podbrzezino, w której babcia mieszkała. Ale podobno tej wsi już niestety nie ma. Wszystko zostało zrównane z ziemią, ciężko byłoby cokolwiek odnaleźć, nawet jakichś ludzi, którzy tam mieszkali.

MAŁ: Jak Twoja rodzina trafiła na Żuławy?

AP: Dziadkowie od strony taty przyjechali dosyć późno, bo chyba w 1956 czy 1957 roku. Po prostu słyszeli, że na Żuławach wiedzie się lepiej, są tam dobre ziemie, można się dorobić. Myśleli, że dorobią się na tych Żuławach przez parę lat, a potem znowu wrócą na Kielecczyznę i tam się ustawią, wybudują nowy dom. Ale stało się jednak inaczej – zostali. Na początku zamieszkali w Stogach, potem szukali jakiegoś innego gospodarstwa, mieli zamieszkać w Cisach. Tam był taki stary dom poniemiecki, drewniany. Gospodarstwo miało dosyć dużo hektarów, jednak to było za drogo dla dziadka. Kupił inny poniemiecki dom nieopodal, na pograniczu Starej Kościelnicy i Cisów. Był tam taki stary dom, którego niestety już nie ma. Podejrzewam, że to było poniemieckie siedlisko, niestety do dzisiaj nie zachowały się żadne jego zdjęcia.

Z kolei dziadek od strony mamy przyjechał tuż po wojnie, w 1946 roku. Znalazłam w albumie rodzinnym zdjęcia, na których prababcia trzyma na rękach brata dziadka, on stoi obok. Wszyscy stoją na boso, bo takie były czasy, że po prostu butów nie mieli. I wszyscy w zużytych ubraniach chodzili. Rzeczywiście taka bieda była, że podobno gotowali nawet zupę z obierków ziemniaków, więc było bardzo ciężko.

Babcia z dzisiejszej Białorusi przyjechała pod koniec lat 50. To była ostatnia fala repatriacji, chyba 1958 rok. To był ostatnio dzwonek dla tych Polaków, którzy mieszkali właśnie na Kresach Wschodnich, które zostały zabrane Polsce. Było takie ultimatum, że jeżeli chcą być Polakami, to muszą wracać do Polski, a jak chcą zostać tam, gdzie mieszkali dotychczas, to muszą przyjąć inne obywatelstwo. Pradziadkowie zdecydowali się na dość radykalny krok i tak oto babcia przyjechała do Starej Kościelnicy.

Tak naprawdę cała moja najbliższa rodzina jest związana ze Starą Kościelnicą. Moja mama też na początku, przez pierwsze siedem lat swojego życia mieszkała w Starej Kościelnicy, potem przeprowadziła się do Malborka. Tata mieszkał w Starej Kościelnicy od urodzenia. Co ciekawie, rodzice, tak jak dziadkowie, poznali się w Starej Kościelnicy. Historia lubi się powtarzać.

MAŁ: Jakie masz najmilsze wspomnienia z dzieciństwa, związane z Żuławami?

AP: Mieszkam nad rzeką Świętą, która ma swoje źródło niedaleko Pogorzałej Wsi i Mątowów Małych. Pamiętam, że mieliśmy taki domek nad rzeką, było tam takie rozłożyste drzewo, jakaś jabłoń i też potem nad tą rzeką sobie siedziałam, pichciłam dziecięce zupy z wody czerpanej małym wiaderkiem ze Świętej.

Zawsze też lubiłam jeździć po Żuławach rowerem. Często jeździłam z braćmi do Białej Góry, bo mieliśmy tam wujka. Dlatego też  ten początek Żuław jest mi bardzo bliski. Te wszystkie miejsca i śluza w Białej Górze. Mam bardzo miłe wspomnienia.

MAŁ: Od kiedy interesujesz się regionem Żuław?

AP: Już jak byłam nastolatką, zaczęłam się interesować historią regionu. Będąc w gimnazjum, pani zadała nam do napisania jakiś reportaż. Zastanawiałam się o czym mogłabym napisać. Stwierdziłam, że porozmawiam ze swoją prababcią, która miała wtedy blisko 90 lat. Jeszcze udało mi się wtedy trochę od niej dowiedzieć. W rozmowie zeszłyśmy na temat sposobu, w jaki przyjechała na Żuławy. Wtedy tak naprawdę dowiedziałam się skąd moja rodzina pochodzi.

Potem w liceum był do napisania kolejny reportaż, w ramach pracy domowej i szukałam tematu. Tak naprawdę tematy, które są blisko nas, są najciekawsze. Napisałam wtedy o cmentarzu mennonickim w Stogach. Rozmawiałam  wówczas z jednym z moich wujków, który mi mówił, że w latach 60. jeszcze bawili się w chowanego na tym cmentarzu, że tam krowy chodziły, przewracały te nagrobki. Rósł wysoki żywopłot i właśnie dlatego dzieciaki lubiły tam chodzić i się bawić.

I wtedy tak naprawdę to się wszystko zaczęło… Potem studia kulturoznawcze i tam praktycznie wszystkie tematy, na jakie pisałam prace zaliczeniowe, były o Żuławach.

MAŁ: Co najbardziej kochasz w Żuławach?

AP: Myślę, że za ludzi, którzy działają na rzecz Żuław. Obecnie dla regionu ważne jest to, żeby zwiększyć świadomość wszystkich mieszkańców, by wiedzieli, jakie bogactwo ten region zawiera, że to dziedzictwo kulturowe ma rzeczywiście wysoką wartość. Myślę, że każdy zapewne by powiedział, że mamy te piękne domy podcieniowe, ale bez ludzi, bez jakichś działań społeczności lokalnych to tak naprawdę nie miałoby sensu.  Można ostatnio zauważyć, że coraz więcej takich stowarzyszeń działa. Mamy znajomych, w Inicjatywie Aktywny Malbork, którzy organizują sprzątanie cmentarzy protestanckich. To też jest takie odzyskiwanie tego dawnego dziedzictwa. To mogłoby rzeczywiście pójść w niepamięć, dalej niszczeć, być zdewastowane, mogłoby być unicestwione. W jakiś sposób jednak ci ludzie sprawiają, że ta pamięć jest przywracana. Pamięć miejsc, pamięć zabytków, ale też odtwarzanie historii związanej z tymi pierwszymi osadnikami, którzy przyjechali po wojnie, ich wspomnienia. Czasami też można spotkać jeszcze autochtonów, czyli osoby, które żyły tutaj jeszcze przed 1945 rokiem i właśnie te wspomnienia są bardzo cenne. Jak robiłam kiedyś wywiady na Żuławach Gdańskich, spotkałam w Krzywym Kole takiego Pana, który się urodził w latach 20. XX wieku i mieszkał tam chyba od najmłodszych lat. Jego mama była Kaszubką, która przyjechała na Żuławy i pracowała jako pracownik sezonowy u zamożnego gospodarza. Kobieta ta wyszła za mąż za Żuławiaka. Ten pan też dużo słyszał od mamy czy od taty jak Żuławy wcześniej wyglądały. Te wszystkie domy podcieniowe czy inne gospodarstwa.

MAŁ: Jedno ulubione miejsce na Żuławach – co to by było?

AP: Cmentarz mennonicki w Stogach. Tak to był taki początek moich zainteresowań Żuławami i rzeczywiście, często tam wracam. Kiedyś była jakaś wichura i pojechałam z bratem i pozbieraliśmy te gałęzie, które były tam porozrzucane. Czasem też się zdarza, że leżą jakieś butelki po piwie…

MAŁ: Czego w regionie Ci brakuje? Co Cię martwi lub smuci?

AP: Martwi mnie, że te wszystkie działania, które robią niektóre stowarzyszenia i organizacje, to nie są działania robione przez wszystkich razem. Nie ma takiej wspólnoty działań, tylko robią się podziały i rywalizacja. Mamy tę stolicę Żuław, którą jest Nowy Dwór Gdański i wszystkie działania są tam skupione, a nie tylko tam są Żuławy. Jeśli byśmy chcieli zrobić coś dużego dla Żuław to tylko razem, a nie jako jeden ośrodek.

 ZAPRASZAM NA DRUGĄ CZĘŚĆ WYWIADU ->  https://kochamyzulawy.wordpress.com/2013/01/15/aleksandra-paprot-wywiad-cz-2/

Advertisements

6 thoughts on “Aleksandra Paprot – wywiad – cz. 1

  1. Pingback: Aleksandra Paprot – wywiad – cz. 2 |

  2. Pingback: Podsumowanie roku 2013 |

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s