Festiwal Sera – mennonickie reminiscencje

okładkaW niedzielę, 9 czerwca 2013 r. , w Jegłowniku,
koło Elbląga, odbyło się „Żuławskie Święto Sera”
( pod hasłem „Mennonickie reminiscencje”).
O Jegłownik, mennonitów, ser i jego święto zapytałam współorganizatora festiwalu,
ks. Andrzeja Kilanowskiego, proboszcza parafii
w Jegłowniku.

_____________________________________

Jak powstał Jegłownik?

Jest to bardzo konkretny przykład zagospodarowania Żuław przez mennonitów. Prawa strona Nogatu aż do początku XVI była strefą zalewową. Schodząca wiosną i jesienią wiślana woda znajdowała tu swój naturalny zbiornik retencyjny. Po lewej stronie Nogatu były wały i średniowieczne już osadnictwo (Myszewo, Kmiecin, Kępki). Prawą jego stroną były olchowe lasy, mokradła i rozlewiska, które przechodziły do jeziora Druzna i rzeki Elbląg. Dalej była Wysoczyzna Elbląska i samo miasta Elbląg. Naturalnym wypiętrzeniem tego terenu była jodłowa puszcza, której zakończeniem był półwysep ze starą wioską Wikrowem. Stąd, gdy przybyli tu mennonici osuszyli teren, wykarczowali jodły i decyzją rady miasta Elbląga powstała wioska nomen omen Jegłownik (powojenne Jodłowo a niemiecki Fichtchorst – Jodłowa Puszcza).

Jacy byli mennonici?

Stosunek do mennonitów był historycznie ambiwalentny.
Z jednej strony podziwiano ich za gospodarność, pracowitość (źle uprawiana rola czy biedne gospodarstwo było synonimem grzechu!), ujarzmienie natury, niekonfliktowość i spolegliwość. Równocześnie byli specyficznymi ludźmi, zamkniętymi tylko w swojej społeczności. Małżeństwa mieszane nie wchodziły w rachubę, podobnie służba wojskowa. Nie chcieli chrzcić dzieci, co przy relatywnie dużej ich śmiertelności, nie przysparzało im sympatii. Byli jednak dobrymi sąsiadami, na których można było liczyć. Cechowali się wręcz rygoryzmem etycznym np. w sposobach ubierania się czy spędzania czasu wolnego.

IMG_5352Dlaczego „Żuławskie Święto Sera”?

Mennonici przynieśli nie tylko wiatraki lecz także przekładnie ślimakową i bagrowanie (umiejętność pogłębiania kanałów i rzek). Błędnie się uważa, że to oni zaczęli kulturę osadniczą i agrarną  Żuław. Robili to Krzyżacy i książęta pomorscy (regulacja rzek, budowa kanałów). Nie umieli oni jednak pogłębiać cieków wodnych. Nasypywali coraz większe wały. Rzeki i kanały przez to były znacznie wyżej niż pola uprawne. Zmienili to olendrzy. Żyzne, niezalewane łąki pozwalały na sianokosy i bezpieczny wypas bydła mlecznego. Stąd pojawił się na skalę przemysłową mało wcześniej znany twardy, żółty ser.

Do tej tradycji nawiązywał elbląski mleczarz Schreter. Co drugi dzień Fiszewką pływała barka zbierając mleko od okolicznych rolników produkując znany na całe Niemcy ser. Nie przypadkowo na Fiszewce czy Tynie były zwodzone mosty.

Okoliczni mieszkańcy znali głównie ser twarogowy. Jedzono go z kaszą, później z kluskami ziemniaczanymi okraszonymi czasem smażoną cebulą lub boczkiem ( na obiad rzadziej na kolację). Żółty ser zapewniał większą dawkę kalorii i przede wszystkim tak szybko nie psuł się. Dawał też możliwość większego zastosowania. Nie był jednak łatwy w produkcji. W praktyce na Powiślu stosowano ser kminkowy. Twaróg był zostawiany by trochę spleśniał. Później go podgotowywano na parze i w formach odstawiano do wystygnięcia i kilkudniowego dojrzewania.

Festiwal sera – czyli ser w roli głównej?

W Jegłowniku taki ser – także we współczesnych mutacjach np. z orzechami – był rozdawany. Produkowały go panie z Wikrowa i Wiktorowa. Była też prezentacja domowych sposobów produkcji sera. Przygotował ją pan z Nowego Dworu, z tamtejszego muzeum mennonitów, które mieści się w byłej serowarni. Nie zabrakło konkursu dojenia kóz. Sprzedawany był też ser kozi, który doskonale nadaje się do smażenia.

SONY DSC

Dlaczego festiwal?

– bo w warmińsko-mazurskim taki festiwal jest tylko w Lidzbarku Warmińskim. I nawet jeżeli zabrzmi to dziwnie, to Jegłownik leży już w tym województwie,
– bo warto sięgać do starych, lokalnych tradycji, w nich szukając własnej tożsamości,
– bo konwencja festiwalu jest otwarta i szeroka. Były wystawy etnograficzne, przebrane za mennonitki – w uszytych przez siebie strojach  – panie z Wikrowa. Nie zabrakło ok. 700 naprawdę dużych pierogów ruskich związanych z tradycją repatriantów ze Wschodu,
– bo będzie to impreza cykliczna, którą warto rozwijać.

Na „Żuławskim Święcie Sera” zaraz po Mszy Świętej było ok. 1000 osób. Wydano 250 darmowych zup serowych, 350 kiełbasek z grilla. Ilość zaangażowanych osób, instytucji i organizacji  była imponująca. I co najważniejsze zrobiliśmy to sami, bez żadnych środków unijnych, pisania wniosków!

This slideshow requires JavaScript.

Advertisements

4 thoughts on “Festiwal Sera – mennonickie reminiscencje

  1. Pingback: Na skraju regionu |

  2. Pingback: Podsumowanie roku 2013 |

  3. Pingback: Sentymentalne poszukiwania z mennonitami – wywiad: Katarzyna Czaykowska |

  4. Pingback: Gmina Gronowo Elbląskie |

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s