Babski wypad

IMG_6003Co w środku tygodnia mogą zrobić: bezrobotna, która uwielbia Żuławy, przewodniczka (też po Żuławach), która akurat ma dzień wolny oraz wydawczyni która chciałaby pooddychać żuławskim powietrzem? Odpowiedź jest oczywista: mogą wspólnie pojechać w Tatry – nie, nie, przecież wiadomo, że na Żuławy :D.
I tak też zrobiły, w środę się umówiły i na Żuławy razem ruszyły!

_______________________________________________

IMG_6083Eksponaty poszukiwane
–muzeum w Ostaszewie
Dwa dni przed wycieczką dostałam maila: powstaje Izba Historii i Tradycji Gminy Ostaszewo, poszukiwane są różne stare eksponaty. Zaciekawione atrakcją, umówiłyśmy się
z panią Izabelą Gutowską, która zaprowadziła nas do pięknego budynku tzw. starej szkoły (na belce data 1872r.), opowiedziała nam o izbie i pokazała eksponaty. Zgromadzono bardzo ciekawe przedmioty: skrzynie, rzeźbione krzesła, stare fotografie, oraz wiele innych przedmiotów, których nawet nie umiem nazwać! Izba Historii i Tradycji Gminy Ostaszewo zostanie otworzona na początku sierpnia 2013r. Chcemy tam powrócić.

Ekipa wycieczki.  Fot. Izabela Gutkowska

Ekipa babskiej wycieczki przed starą szkołą w Ostaszewie.
Katarzyna Czaykowska, Marta Polak i Marta Łobocka. Fot. Izabela Gutkowska

IMG_6107Niedostępne ruiny w Ostaszewie
W centrum Ostaszewa znajdują się ruiny gotyckiego kościoła z XIV wieku. Jak informuje pani Kasia Czaykowska, obiekt ten był bardzo podobny do kościoła w Steblewie (obecnie też ruina), tylko mniejszy. Ostaszewska świątynia została spalona przez wycofujące się wojska niemieckie w 1945 r. Z tym wydarzeniem wiąże się pewna historia. Gdy oficer SS wydał rozkaz podpalenia kościoła, niemiecki żołnierz odmówił, przez co został za karę rozstrzelany. Jego grób znajduje się przy ruinach kościoła. Podobno również zginął żołnierz, który rozkaz wykonał, ale zmarł on na skutek nieumiejętnego podpalenia kościoła – spalił się w podłożonym przez siebie ogniu.

IMG_6117Ostaszewskie ruiny są zazwyczaj niedostępne i można je obejść tylko z zewnątrz. Tego dnia miałyśmy najwidoczniej szczęście, gdyż dotknęłam drzwi, lekko je popychając, ale nie liczyłam na „cud” – a jednak, ruiny były otwarte! Spędziłyśmy tam sporo czasu, dokładnie oglądając wnętrze kościoła, napawając się tą chwilą wielkiego podekscytowania!

Domy żuławskie
Tak się składa, że na trasie naszej wycieczki znalazło się bardzo wiele pięknych wsi, w których stoją żuławskie wizytówki –  domy podcieniowe. W Nowej Kościelnicy obfotografowałyśmy (jak japońscy turyści) dom podcieniowy wybudowany dla Wilhelma Klassena (1840r.)
oraz porozmawiałyśmy ze współwłaścicielką pobliskiego, remontowanego domu (więcej w następnym akapicie).  Duże wrażenie wywarł na nas, skryty za drzewami, dom podcieniowy w Lubieszewie – Mleczarni. Zabytek pochodzi z 1745 roku! Jest on bardzo charakterystyczny, ponieważ kolumny wspierające podcień są wyjątkowo niskie.

IMG_6207

Lubieszewo – Mleczarnia

IMG_6068

Ostaszewo

Zatrzymałyśmy się także przy domach podcieniowych
w Jezierniku, w Lubieszewie (znany z zielonych okiennic dom w centrum wsi), w Marynowach (pięknie wyremontowany
z zewnątrz dom Loewena) oraz w Tui, gdzie znajduje się dom z niewielkim, płytkim podcieniem wspartym na 4 słupach.
W trakcie zwiedzania mijałyśmy wiele pięknych domów żuławskich (nie tylko podcieniowych), ale kilka w szczególności zwróciło naszą uwagę. Warto przespacerować się po Ostaszewie, gdyż znajdziecie tam urokliwe obiekty, jak  np. wspomniana stara szkoła, czy dom zdobiony laubzekinem (cudowna stolarka!) – obiekt z zabudowanym już podcieniem. Koniecznie trzeba podejść do pobliskiej Groblicy, gdzie w polu stoi wyjątkowo malowniczy zabytek.

IMG_6045

Groblica

IMG_6023Ratunek w ostatniej chwili
Od dawna, w Nowej Kościelnicy, smucił wszystkich widok popadającego w coraz większą ruinę, domu podcieniowego wybudowanego dla rodziny Wiebe. Zapowiadało się, że dom skończy jak inne, opuszczone perełki Żuław. Jednak, ku zaskoczeniu i radości wielu, niedawno rozpoczął się remont zabytku (dotacja z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego)!  Ta cudowna wiadomość ściąga do Nowej Kościenicy zaciekawionych
i przeszczęśliwych mieszkańców i sympatyków regionu. Obecnie dom jest rozbierany i niczym nie przypomina nawet dawnego smutnego oblicza. Można poczuć wydobywający się z wnętrza zapach starego drewna i wilgoci. Udało nam się porozmawiać ze współwłaścicielką domu, panią Mariolą Nowak, która bardzo mocno zaangażowała się
w ratunek upadającego zabytku. Powiedziała nam, że to była ostatnia chwila, możliwe, że w przyszłym roku byłoby już za późno. Wie, że przed nią jeszcze długa i ciężka droga, bo przecież wspomniana dotacja obejmuje tylko część zewnętrzną. A co ze środkiem? Jakie są plany? Na razie jeszcze nic oficjalnie nie wiadomo. Teraz najistotniejsze jest by zdążyć z remontem, na który została przyznana dotacja.
IMG_6020Na budowie praca wre, jeździ ciężki sprzęt – dom na razie można powiedzieć, że znika ;). Ale już niebawem będziemy mogli podziwiać kolejny uratowany zabytek, który stanie się zapewne jedną z największych atrakcji
w regionie. I tego trzeba właścicielom życzyć, jak również wytrwałości w dążeniu do obranego celu, oraz samych życzliwych i pomocnych ludzi w ich otoczeniu.

IMG_6175Sacrum – strefa świętości i chwile wzruszenia
Żuławy nie tylko domami podcieniowymi stoją, ale także kościołami i starymi cmentarzami. Mimo iż tego dnia nie skupiałyśmy się na nich zbyt mocno, to i tak odwiedziłyśmy kilka świątyń. W Jezierniku rozpływałyśmy się nad psią łapką odbitą w cegle kościelnej, w Lubieszewie podziwiałyśmy nagrobny kamień polny ustawiony tuż pod ścianą świątyni, w Tui synchronizowałyśmy czas z tamtejszym kościelnym zegarem słonecznym, w Ostaszewie oglądałyśmy cegły i buszowałyśmy po ruinach (patrz drugi akapit). Zajrzałyśmy też na przykościelne cmentarze, gdzie obejrzałyśmy stele i żeliwne krzyże.
IMG_6179Obowiązkowo pojechałyśmy do Stawca, na cmentarz mennonicki, by wysłuchać opowieści naszej przewodniczki, pani Kasi, która ma wielki sentyment do tego miejsca. Pani Kasia Czaykowska często jeździ po Żuławach, obwożąc grupy mennonickie, szukające miejsc własnej młodości lub życia swoich przodków. Kiedyś trafiła z grupą właśnie do Stawca, gdzie jedna z uczestniczek pani B. koniecznie chciała zobaczyć cmentarz. Owa pani mieszkała wcześniej
w Jezierniku a potem w Lubieszewie. I pani B. – opowiada pani Kasia – pamiętała tę wieś jako swoje miejsce szczęśliwe. Gdy grupa weszła
na cmentarz, padło nazwisko dziadków pani B. Na dźwięk jednego
z najpopularniejszych nazwisk mennonickich – wspomina pani Kasia – coś mi zadźwięczało w pamięci… Bez przekonania skierowałam się ku południowej części cmentarza. Jako, że nazwisko popularne, byłam przekonana, że jak to często bywa, powiedzą, że to nie ci…
A tymczasem, idąc w moim kierunku, pani B. zapytała, czy jest tam Catharina z domu E. No i tak właśnie „stoi napisane” na nagrobku.
Pani B. podbiegła niczym młódka, spojrzała na stelę, dotknęła jej z niedowierzaniem, po czym nagle zażądała tabletek na serce. Jej syn trzęsącymi się rękoma podał matce to, co niezbędne.
Pani B. przysiadła na ułomku nagrobka w sąsiedztwie steli. I zamilkła na długa chwilę wpatrując się w tę odnalezioną stelę. Kiedy podeszliśmy bliżej, nie chcąc mącić jej spokoju, ujrzeliśmy, że płacze.
I tak ten dzień zapamiętałam: bezgłośny płacz starej kobiety siedzącej na kamieniu, błękitem niezapominajek dokoła, majowa zieleń liści prześwietlona słońcem, kosy szalejące
w konarach, pszczoły „grające” w kwiatach. I cisza… Bo żadne z nas nie miało odwagi
się odezwać.
Po chwili pani B. wstała (nie bez naszej pomocy) i orzekła, że właśnie zamknęła rozdział swojego życia. Znalazła grób swoich pra…

IMG_6196

IMG_6033Wiejskie pejzaże

Jadąc przez Żuławy nie sposób ignorować krajobraz jaki nas otacza. Widoki są tak fenomenalne, że zatrzymanie się, chociaż na kilka minut, jest obowiązkowe. Podziwiałyśmy malownicze pola w okolicy Ostaszewa
i Groblicy, skrytą w cieniu gęstych drzew drogę prowadzącą do Tui, a nawet widzianą z Trzciniska panoramę Sobieszewskiej Pastwy, znajdującej się na drugim brzegu Wisły Śmiałej. Mijałyśmy też „słynną” hałdę fosfogipsów, która teraz zmieniła się, w dalszym ciągu toksyczne, ale już w zielone wzgórze.

Z Panią Izabelą Gutkowską przez starą szkołą w Ostaszewie. Fot. Marta Polak

Z Panią Izabelą Gutkowską przed starą szkołą w Ostaszewie. Fot. Marta Polak

Miłe spotkania
Tego dnia spotkałyśmy wiele przemiłych osób: panią Izabelę Gutowską, która przybliżyła nam temat Izby Historii i Tradycji Gminy Ostaszewo, panią Mariolę Nowak, która opowiedziała o remoncie domu podcieniowego w Nowej Kościelnicy, uprzejmą i życzliwą ekspedientkę ze sklepu spożywczego w Nowej Kościelnicy, a na koniec jeszcze pogadałyśmy z Moniką Jastrzębską – Opitz, dyrektorką ŻOK w Nowym Dworze Gdańskim, która zapraszała nas na zwiedzanie Żoku po zmroku.
To był ewidentnie babski dzień spędzony w doborowym IMG_6260towarzystwie.
Do jednych z najmilszych spotkań zaliczyć można także te ze zwierzakami.
Koń, pies, kozy i owady – w tym setki komarów, ale tego nie wspominamy mile. Były sesje zdjęciowe, okrzyki zachwytu i głaskanie małych milusińskich.
Nie zapominam też o bliskich spotkaniach z komarami, które do tej pory o sobie przypominają ;).

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Reklamy

3 thoughts on “Babski wypad

  1. Pingback: Podsumowanie roku 2013 |

  2. Pingback: Druga wycieczka po Gminie Ostaszewo |

  3. Pingback: Foto-spacer po Nowej Kościelnicy |

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s