Wierzby na ozdobach malowane – wywiad: Karolina Gletkier

IMG_7797Obdarzona artystyczną duszą marzycielka, z dystansem traktuje szarą rzeczywistość, a swój prywatny świat misternie ozdabia rękodziełem. Ma talent? Niewątpliwie! Ma pasję? Bez wątpienia! Jaką ma osobowość? Jest wyjątkowo barwna, a przy tym wszystkim bardzo tajemnicza i nostalgiczna – trochę jak zamglone Żuławy złotą jesienią. Taka jest, w moim subiektywnym odczuciu, Karolina Gletkier, która własnoręcznie tworzy biżuterię i inne przedmioty ozdobne. Żuławy są tak bliskie jej sercu, że ich motywy wplata
w swoją twórczość.

_______________________________________________________________

IMG_7786a

kol. 2013.11 01,1Marta Antonina Łobocka: Jesteś uzdolnioną artystycznie osoba. Powiedz co tworzysz?

Karolina Gletkier: Podstawą mojej twórczości jest ceramika
i zazwyczaj naokoło niej kręci się wszystko co robię. Ale nie tylko, czasem następują małe zdrady – maluję, filcuję, haftuję, lubię czasem coś uszyć, kusi mnie drewno i metal.

PRS. 02MAŁ:  Co tworzysz najczęściej?

KG: Najczęściej robię biżuterię i tu przeważają naszyjniki i kolczyki, robię niewielkie kafle – pojedyncze obrazki jak i zestawy kafli mogących stanowić dekory wśród kafli „normalnych”. Ostatnio lepię też małe formy zainspirowane japońskimi netsuke – przeważają zające, grzyby, ryby i smoki.

MAŁ: W jakie motywy przyozdabiasz swoje produkty?

KG: Lubię wszelkie motywy roślinne, listki, ptaszki, ryby, gałązki, grzyby, czasem kwiaty i inne zwierzątka. Często pojawia się widoczek z żuławską ogłowioną wierzbą. Fascynują mnie też klimaty japońskie, indonezyjskie…. Ogólnie można powiedzieć że rozglądam się – inspirujące może być wszystko. Wystarczy to zobaczyć, skojarzyć, „przerobić” na swoje.

MAŁ: Które z motywów cieszą się największą popularnością?

KG: Ptaszki! A także listki na delikatnych gałązkach – wśród biżuterii.
Na kaflach duże powodzenie mają koty i wszelkie widoczki z wierzbami.

depresja_do_kwadratu_naszyjnik_by_karolina_g-d6utjk7

IMG_7805MAŁ: Skąd pomysł na żuławskie akcenty?

KG: Po pierwsze mieszkam tak blisko Żuław…. wystarczy spojrzeć w dół z mojej górki i już są 😉
Po drugie przejeżdżałam przez Żuławy regularnie, w drodze do babci. Zawsze lubiłam je takie bardziej zamglone, jesienne, wiosenne, o zachodzie słońca…

MAŁ: Czyli można powiedzieć, że na Żuławy spoglądasz sentymentalnie?

KG: Oczywiście że tak, zawsze będą mi się kojarzyły
z odwiedzinami u babci.

MAŁ: Wróćmy jednak do Twoich wyrobów. Powiedz, ile czasu poświęcasz na przygotowanie kompletu: np. kolczyki + naszyjnik?

Kompas s.n. 02KG: Odpowiedź nie jest łatwa…. niewiele tematów powtarzam i staram się, może nie za każdym razem ale często, znajdować nowe dla mnie sposoby, nowe patenty na te przedmioty.

Najpierw musi być pomysł. Niektóre pomysły pojawiają się od samego początku – gotowe do wykonania – inne potrafię szkicować w myśli nawet kilka lat.
Potem powstają „półfabrykaty”, zbieram materiały, czasem wymyślam dla przedmiotu jakąś historię, jakieś specjalne zdjęcia, skojarzenia muzyczne…
Jeśli jakimkolwiek elementem jest ceramika to przy jej powstaniu jest kilka etapów. Najpierw trzeba ulepić ten dobrze przemyślany element z gliny, dobrze wysuszyć
i wypalić. Oczywiście wypalenie jednego elementu byłoby bardzo nieekonomiczne więc w tym samym czasie myślę wielowątkowo o naszyjnikach, kolczykach, nowych kaflach, innych małych przedmiotach.
Kolejnym etapem jest szkliwienie. i znów trzeba zapełnić piec… ech ta ekonomia. Następuje kolejny wypał i zazwyczaj jeśli wszystko dobrze pójdzie mam można przejść do kolejnych etapów.

Ceramikę oprawiam w koraliki, hafty, tkaniny, czasem sutasz, czasem filc – jak długo to trwa – trudno określić. Czasem zależy to od tego jak skomplikowane zadanie sobie zadam, czasem od tego czy dzień do pracy lepszy czy gorszy.
Potem jak już przedmiot jest skończony czeka go seria zdjęć i jest gotów do wypuszczenia w świat.

czubateczki_z__by_karolina_g-d5dupxp

MAŁ: Wiem, że klientów masz praktycznie z całej Polski. Ale pojawiają się zamówienia zza granicy. Skąd na przykład i co takie osoby zamawiają?

KG: Najczęściej poza Polską wysyłałam swoje prace w granicach Europy ale powędrowały również do USA, Australii czy do Brazylii. Zazwyczaj jest to biżuteria i kafle – obrazki.

IMG_7782MAŁ: Gdzie można znaleźć Twoje produkty?

KG: Na co dzień moje prace wystawiam w dwóch galeriach internetowych – Galerii Olissima i Galerii Decobazaar, można je też kupić zwracając się bezpośrednio do mnie. Na żywo można mnie spotkać co roku na Jarmarku Dominikańskim
w Gdańsku (sierpień) i na Festiwalu Sztuki i Przedmiotów Artystycznych w Poznaniu (grudzień)

MAŁ: Czy masz jakieś plany związane z Twoją twórczą pracą?

KG: Pracować, pracować, pracować, poznawać nowe techniki, wymyślać coś mojego lecz nowego, zaskakiwać samą siebie
i innych. Niezmiennie dobrze się przy tym bawić bo dzięki temu wciąż się chce.

depresja 6 04MAŁ: A teraz już ostatnie pytanie, które staram się zawsze zadawać: za co kochasz Żuławy?
O ile je kochasz 😉

KG: Za magię i malowniczość. Za to że każda wierzba wygląda jakby ją zamieszkiwały dobre duchy, rusałki, straszydła i potwory
a przynajmniej sowy 😉
Za domy podcieniowe, które wyglądają bardzo pięknie. Za to że jeszcze za mało je znam i są
w planie zwiedzania.

…no i ten sentyment…

Blog Karoliny: karolina-g.blogspot.com
Zdjęcia biżuterii i innych dekoracji przysłała ich autorka, Karolina Gletkier

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Reklamy

7 thoughts on “Wierzby na ozdobach malowane – wywiad: Karolina Gletkier

  1. Pingback: Podsumowanie roku 2013 |

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s