O domu podcieniowym w Kławkach – Izabela Skibicka

klawki„Zobaczyłem ten dom i wiedziałem,
że muszę go ratować”

Na spotkanie z Wojciechem Hryniewieckim- Fiedorowiczem umówiłam się telefonicznie.
Na miejsce zgodnie wybraliśmy Kławki. Pojechałam nieco wcześniej, żeby spokojnie przyjrzeć się budynkowi, który czasy swojej świetności miał bardzo dawno za sobą. Z domu zdjęto zrujnowaną górę, został sam drewniany parter. Ogrodzony, zabezpieczony, o czym informowały tabliczki, teren sprawiał smutne wrażenie. Nie wchodziłam tam z obawy, że nowy właściciel może sobie tego nie życzyć, czekałam cierpliwie. W okolicznych domach co chwilę poruszały się firanki. Było szaro i zimno, więc
z auta wyciągnęłam termos z kawą. Nie zdążyłam wlać do kubka, kiedy z piskiem opon podjechał samochód, z którego wysiadł… zupełnie ktoś inny, niż się spodziewałam. Kto kupuje zrujnowany dom podcieniowy, żeby ratować każdą jego deskę, każdy element, odbudować go w całości wkładając w tę pracę ogromne pieniądze? Pasjonata? Szaleniec? Właśnie kogoś takiego się spodziewałam, choć nie ukrywam, że kogoś znacznie starszego, niż okazał się mój rozmówca.  Przeprosił grzecznie za kilkuminutowe spóźnienie, zaskoczony przyjął kubek z gorącą kawą
i zaprosił do środka.
_________________________________________________________________

Wiele lat temu, przed zawaleniem podcienia Fot. Tomasz Przechlewski  źródło: wikipedia.org

Wiele lat temu, przed zawaleniem podcienia
Fot. Tomasz Przechlewski
źródło: wikipedia.org

– Zawsze lubiłem zabytki. Kiedy dowiedziałem się o domu w Kławkach od razu tu przyjechałem. Zobaczyłem i wiedziałem, że to jest to- opowiadał z entuzjazmem pan Wojtek.

Z zawodu architekt na co dzień ma do czynienia  z różnymi budynkami. Pokazał mi wszystkie pomieszczenia, łącznie z piwnicą i pozbawionym dachu piętrem. O każdym elemencie mówił z pasją, domyślał się jak wnętrze zmieniało się z upływem lat, gdzie wybito nowe drzwi, a gdzie zamurowano stare… Opowiedział też o kłopotach, które miał już od początku.

– Dopóki nie ogrodziłem terenu często musiałem tu nocować. Amatorów desek na opał nie brakowało. A przecież tu każdy fragment tego domu ma wartość historyczną.

Nie byłam w stanie wyobrazić sobie nocy w opuszczonym, starym budynku. Pan Wojciech pocieszył mnie, że nie tylko ja:

– Moja żona wytrzymała tu w nocy pięć minut- zaśmiał się.

Mam wrażenie, że kobiety do pewnych rzeczy podchodzą bardziej racjonalnie:

– Do tego zakupu musiałem żonę przekonywać dość długo, ale teraz i ona pokochała ten dom- zaśmiał się

Wcześniej, przez bardzo długi czas, nikt nie opiekował się domem.  Fot. Wojciech Hryniewiecki-Fiedorowicz

Wcześniej, przez bardzo długi czas,
nikt nie opiekował się domem.
Oto efekty…
Fot. Wojciech Hryniewiecki-Fiedorowicz

Kiedy dowiedziałam się, że spadkobierców budynku było aż 18 i ciągle pojawiali się kolejni, wcale nie dziwiłam się małżonce pana Wojtka.

– Nic nie było w stanie mnie zniechęcić, nawet fakt, że jeden ze spadkobierców został dopiero co poczęty i według polskiego prawa musiałem czekać z dokumentami do jego narodzin.

Jak nazwać takiego człowieka? Pasjonat to za słabe określenie, jedyne co przyszło mi w tamtej chwili do głowy, to „szaleniec”. Szybko jednak przypomniałam sobie, kiedy kupowałam swój dom w Kleciu, na szczęście procedury kupna nie było aż tak odstraszające, ale wnętrze to była jedna wielka ruina.

Z panem Wojtkiem podczas rozmowy zgodnie doszliśmy do wniosku, że między nieruchomością a nabywcą musi „zaiskrzyć”… Wiedziałam, że ten młody człowiek zupełnie stracił głowę dla tej posiadłości w Kławkach.  Z planowanych przeze mnie dwóch godzin spotkanie przedłużyło się do pięciu, a miałam wrażenie, że pan Wojtek o swoim domu podcieniowym  mógłby rozmawiać jeszcze dłużej.

Dom w trakcie prac zabezpieczających  Fot. Wojciech Hryniewiecki-Fiedorowicz

Dom w trakcie prac zabezpieczających
Fot. Wojciech Hryniewiecki-Fiedorowicz

Prócz architektury bardzo interesuje go historia budynku i tu pojawił się problem, ponieważ w Internecie jest na ten temat bardzo niewiele.

– Dom zbudowano w 1839 roku, ale w innym miejscu pojawia się data 1934. Być może w tym czasie dokonano jakiegoś remontu.

Jaka rodzina mieszkała tam, jakie były jej późniejsze losy? Tego nie wiadomo. Z odnalezionych informacji wiadomo tylko, że właścicielem domu był Peter Esau. Czy w 1945 roku podzielił los swoich rodaków i również wraz z rodziną uciekł  na zachód? Pozostają tylko domysły…

Fot. Wojciech Hryniewiecki-Fiedorowicz

Fot. Wojciech Hryniewiecki-Fiedorowicz

Wojciech Hryniewiecki- Fiedorowicz, człowiek, który rzucił się z motyką na słońce postanowił uratować kawał historii w postaci domu, którego los wydawał się już przesądzony. Deski spłonęłyby w pobliskich piecach, a metalowymi elementami zapełniłby się być może „skup złomu”. Niestety znalazły się „życzliwe” osoby, które do lokalnych gazet wysyłają  niepotwierdzone plotki. Tak to już w Polsce bywa, że nikt nie potępia poprzednich właścicieli, którzy ten piękny zabytek doprowadzili do ruiny, chociażby wybijając kafle z sędziwego pieca tylko po to, żeby zabrać drzwiczki, które sprzedadzą „na kilogramy”… Natomiast wbija się nóż w plecy człowiekowi, który chce nadać temu budynkowi dawną świetność…

Taką inicjatywę należy z całego serca poprzeć, stąd moje osobiste zaangażowanie, żeby dotrzeć do dawnych  mieszkańców, bądź kogokolwiek, kto jest w posiadaniu starych  fotografii domu w Kławkach. Liczę również, że nie będę jedyną osobą, która zechce w tej sytuacji pomóc. Może ktoś znajdzie zdjęcia, a ktoś inny przypomni sobie ciekawe historie opowiedziane przez przodków z czasów, kiedy ten dom tętnił życiem. Ściany są ważne, ale ważne jest również to, kto wśród nich żył…

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

________________________________________________________________________

Mały Frank Wiehler Z prywatnego archiwum Franka Wiehlera

Mały Frank Wiehler
Z prywatnego archiwum Franka Wiehlera

Autorką wpisu jest Izabela Skibicka.

Zapraszam także do innego tekstu Izy, o domu podcieniowym w Kleciu oraz wywiadzie z jego przedwojennym mieszkańcem, Frankiem Wiehlerem.
Tekst dostępny tutaj: kliknij

________________________________________________________________________

Reklamy

6 thoughts on “O domu podcieniowym w Kławkach – Izabela Skibicka

  1. z całego serca trzymam kciuki za powodzenie tego niełatwego przedsięwzięcia. A może warto skontaktować się z Mennonite Association w sprawie losów rodziny Essau? nawet jeśli Mennonitami nie byli, to zawsze coś-niecoś można się dowiedzieć.No i wskażą gdzie szukać 🙂

  2. Pingback: Ratunek dla domu podcieniowego |

  3. Pingback: W przedwojennym domu – wywiad: Joanna i Marek Kownaccy |

  4. Pingback: Podsumowanie roku 2014 |

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s