Poezja pani Ryszardy Wójcik – wywiad

Pani Ryszarda wywiad - Kopia„Żuławska poezja Ryszardy Wójcik”

Ryszarda Wójcik to silna kobieta, która nie boi się walczyć z przeciwnościami losu. To poetka, która przedstawia codzienność w niecodzienny sposób. To czarodziejka, która czaruje i hipnotyzuje  wypowiadanymi słowami.
To romantyczna dusza, która wędrując po Pomorzu, odnalazła spokój na Żuławach.

 _________________________________________________________________

Skąd pochodzi Pani rodzina?
Rodzina mojej mamy mieszkała w Warszawie.
Po aresztowaniu a następnie ucieczce dziadka, najstarszy syn, a mój wujek został wywieziony na roboty do Niemiec tj.
w okolice Człuchowa. Natomiast moja mama została wywieziona w okolice Guben.

Za nieposłuszeństwo i wielokrotne ucieczki trafiła do obozu w Gross Rosen.

Babcia wraz z czwórką pozostałych dzieci przeżyła całą wojnę w Warszawie. Po wojnie wujek ściągnął babcię wraz z dziećmi do siebie, ponieważ uciekający niemiecki gospodarz powierzył mu całe gospodarstwo. Wkrótce do nich dołączyła moja mama, której udało się przeżyć gehennę obozu koncentracyjnego. Po dwóch latach powrócił do kraju z Anglii dziadek – wywieziony przez sowietów na Kołymę,  w 1943 r przez 3 miesiące szedł na piechotę, aby dostać się do armii Andersa.

Dziadek Pani Ryszardy Wójcik

Dziadek Pani Ryszardy Wójcik

Natomiast droga mojego taty do Człuchowa była  bardziej tragiczna. W 1942 r zimą, Niemcy spacyfikowali wieś w lasach domanickich za pomoc udzielaną partyzantom. Podczas pacyfikacji zginął dziadek a tata i jego brat zdołali uciec do lasu. Niestety aresztowana wtedy babcia zginęła gdzieś po drodze do Oświęcimia. Z całej rodziny pozostała 3 letnia siostra Zosia, którą wychowała dalsza rodzina. Z dwóch braci -partyzantów AK przeżył tylko mój tata i jako ścigany przez NKWD ratował się ucieczką na ziemie odzyskane, też do Człuchowa.

Po ślubie moi rodzice zamieszkali w Czarnem, ponieważ tam tata dostał pracę i tam na świat przyszłam ja.

Zamek w Człuchowie - tutaj, jako młoda dziewczyna, Pani Ryszarda spędzała wiele czasu. Lata 60 XX wieku Fot. Z. Matyla Ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Człuchowie

Zamek w Człuchowie – tutaj, jako młoda dziewczyna, Pani Ryszarda spędzała wiele czasu.
Lata 60 XX wieku
Fot. Z. Matyla
Ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Człuchowie

Jak wspomina Pani swoje dzieciństwo?
Rok 1948 był jeszcze bardzo burzliwym okresem w tamtych okolicach. Toczyły się zaciekłe walki oddziałów wojska i milicji z partyzantami Łupaszki, dlatego moi rodzice wrócili z powrotem do dziadków i wujka do Ględowa. Tam spędziłam najpiękniejsze swoje chwile. Wychowywałam się i rosłam jako jedyna dziewczyna wśród 6 chłopaków tzn: dwóch moich braci i czterech kuzynów. Być może dlatego wyrosłam na bardzo samodzielną i bojową osóbkę, ponieważ zawsze musiałam udowadniać, że wcale nie jestem gorsza od nich. Tamte lata beztroskie wspominam bardzo mile i często odwiedzam moich kuzynów i ich rodziny.

Słyszałam, że to trudna sytuacja życiowa sprawiła, że trafiła Pani na Żuławy. Jak to faktycznie było?
Po zamążpójściu zamieszkałam w Sopocie. Pracowałam, wychowywałam dwójkę dzieci niby wszystko było ok, ale do czasu. Mój małżonek zaczął popijać i znikać na kilka, kilkanaście dni. Kiedy już stało to się rutyną podjęłam decyzję o separacji, ale jak żyć w separacji pod jednym dachem? Musiałam szukać mieszkania. W końcówce lat 80 tych graniczyło to wręcz z cudem i cud się zdarzył! Pewnego dnia przeglądając prasę, całkiem przypadkiem weszłam w ogłoszenia: szukam pracownika, chociaż ja wcale pracy nie szukałam – tu znalazłam ogłoszenie – dam mieszkanie w zamian za pracę w gospodarstwie. Byłam tak zdesperowana wyskokami małżonka i jego rodziny (mieszkaliśmy z teściami) że decyzję podjęłam nieomal z marszu. Zadzwoniłam do ogłoszeniodawcy, umówiłam się na wizytę i tym sposobem znalazłam się na Żuławach. Mieszkam tu już 24 lata i ciągle mnie urzekają i zaskakują. Po latach ciężkiej harówki na roli obecnie żyje mi się względnie dostatnio.

Jak wyglądały pierwsze lata, które spędziła Pani na Żuławach?
Na Żuławy przyjechałam we wrześniu 1989 r. To był piękny wrzesień cieplutko słoneczko przygrzewało, drzewa dopiero nabierały odcieni złota, wkoło kwitły kwiaty a wokół unosiła się magia. Po latach nerwówki nareszcie miałam swój cichy, spokojny kąt.

sklep 001

Pani Ryszarda w swoim sklepie
Rok 1993

Zima dała mi się we znaki, ten kąt wcale nie był taki ciepły – był to stary (w dodatku przez ostatnie kilka lat pusty) dom. Zimno wchodziło wszystkimi szparami, a na węgiel brak było grosza. Przez całe swoje życie byłam zaradna i zawsze jakiś pieniądz miałam w zanadrzu a tu klops – gospodarz płacił mało, jako przyjezdna z miasta nie miałam żadnych zapasów, wszystko trzeba było kupić. Jakoś przeżyliśmy w trójkę tę zimę. Od wiosny córka podjęła pracę w miejscowym sklepie i już była ulga. To właśnie tej zimy nachodziły mnie myśli aby wiać stąd na cztery świata strony, ale jestem twardy człowiek i do porażki przyznawać się nie lubię.

Od XII 1992 wzięłam w dzierżawę sklep w Palczewie. Oprócz pracy w gospodarstwie doszły mi inne obowiązki. Na szczęście gospodarz wszedł ze mną w spółkę i większość prac związanych z zaopatrzeniem wykonywał on. Zatrudniłam sprzedawczynię ponieważ córka w tym czasie dostała lepiej płatną pracę.

Spalony dom W środku w dalszym ciągu wygląda tak, jak dzień po pożarze

Spalony dom
W środku w dalszym ciągu wygląda tak,
jak dzień po pożarze

Gdy już zaczęłam stawać na nogi zdarzyło się nieszczęście – do dziś nie wiadomo KTO lub CO spowodowało pożar. Dom wypalił się w środku doszczętnie, zostałam w nocnej koszuli i na bosaka. To był 1995 rok. W dodatku musieli mnie reanimować bo uległam zaczadzeniu. Z gminy uzyskałam pomoc a jakże – całe 400 zł, słownie czterysta zł, nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać.

To po tym zdarzeniu zeszłam się z gospodarzem. Wspólnie było nam łatwiej, mieszkamy razem do dzisiaj i dorobiliśmy się całkiem sporego majątku. Tak tu jest moje miejsce i nie potrafię już żyć gdzie indziej. Może to przyzwyczajenie a może taki los mam zapisany w gwiazdach?

W jakich okolicznościach powstał Pani pierwszy wiersz?
Dar do rymów mam od zawsze, ale nigdy nie było czasu na zajmowanie się pisaniną. Pierwszy mój zapisany wiersz to „Portret” a powstał w dość dziwnych okolicznościach. Po nieprzespanej nocy (odbierałam poród 12 ślicznych prosiątek) chciałam się choć trochę przespać, ale co zamknęłam oczy to od razu cisnęły mi się słowa, które koniecznie musiałam zapisać. I tak co chwilę wstając napisałam na karteluszku wiersz. A potem to już było z górki – więcej i więcej i coś z tym trzeba było zrobić. Na szczęście w dobie internetu można było wysyłać swoje bazgroły do różnych portali społecznościowych, tudzież na różnego rodzaju konkursy i tak to poszło.

Fot. Anna Sławska

Fot. Anna Sławska

Co Panią inspiruje i motywuje do pisania wierszy?
Z weną i inspiracjami to jest różnie: raz jest a potem długo, długo nie ma. Czasami zainspiruje mnie przypadek, jakieś słowo lub piosenka a najczęściej jest to nasza, żuławska przyroda.

Czym jest dla Pani pisanie?
Moje pisanie jest odskocznią od szarej rzeczywistości. Wiersze są dla mnie przerywnikiem ponieważ pozwalają dostrzec otaczające nas piękno i cieszyć się obecną chwilą – bo jutro może być za późno.

„Nieuchwytny”

Czas niestety jest mało romantyczny
pędzi zawsze na złamanie karku
nic go nie obchodzą tańczące marzenia
ani dywan z liści w kolorowym parku
może gdyby spotkał swą przyjazną duszę
zakochał się może lub tylko zachwycił
nie szczędził by wtedy romantycznych wzruszeń
kilka chwil bezcennych ze skarbca przemycił?

Który z Pani wierszy lubi Pani najbardziej?
Moim ulubionym wierszem jest „Echo” nie wiem dlaczego, ale mam do niego sentyment.

Przyzywam Ciebie swym echem,
w gęstwinie świata chcę znaleźć

Wbrew pozorom to nie jest wołanie do ukochanego, to żal za utraconą młodością

Życie minęło w pośpiechu
i tak je trudno dogonić

Czy ma Pani w planach kolejny tomik wierszy?
Kolejny tomik? Może. Już trochę wierszy mam.

Jakie ma Pani pasje?
W chwili obecnej pisanie to moja pasja, dużo czytam współczesnych pisarzy i poetów, wyszukuję nowe trendy i jednocześnie wzbogacam swój język. Ponadto interesuję się historią Żuław, wyszukuję w internecie ciekawe artykuły na temat ludności zamieszkującej te tereny i udzielam się społecznie.

Fot. Ruszaj w Drogę

Pani Ryszarda opowiada o palczewskim kościółku
Fot. Ruszaj w Drogę

Co kocha Pani w Żuławach?
Żuławy zachwycają mnie swoją monotonią a jednocześnie różnorodnością. Występują tu wszystkie barwy świata, urzeka bujnością majowa łąka i zimowa połać śniegu aż po horyzont. Jest tu całe mnóstwo różnorodnych zabytków, które urzekają swoim pięknem i wszystko to mam na wyciągnięcie ręki. Tu znalazłam swoje miejsce na ziemi i dobrze mi z tym.

„Ocalić od zapomnienia”

Gdzieś nad Nogatem lub rzeką Świętą
stoi schowana w jaśminach chata
z daleka widać jej dawne piękno
chociaż minęły świetności lata.

Chyli się przy niej drewniany płotek
dawno nie było tu ludzkiej ręki
widać dla ludzi chata kłopotem
chcieliby pozbyć się tej udręki.

A ona stoi na przekór wszystkim
dokoła malwy, koncerty żabie
choć pochylona – z nostalgią myśli
jak tu radośnie bywało dawniej.

Przysiądź wędrowcze na lichym progu
spójrz na domostwo pięknej urody
poszukaj magii ukrytej w gąszczu
zanim do dalszej wyruszysz drogi.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Reklamy

3 thoughts on “Poezja pani Ryszardy Wójcik – wywiad

  1. Pingback: Druga wycieczka po Gminie Ostaszewo |

  2. Pingback: Spacer z przewodnikiem po Ostaszewie – „Zwiedzamy Żuławy” | Kochamy Żuławy

  3. Pingback: Gospodyni na Żuławach | Kochamy Żuławy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s