Historia prawdziwa przedstawiona w „komiksie” – „Szczęściarz z rocznika 1917”

Fot. Katarzyna Pawlaczyk

Fot. Katarzyna Pawlaczyk

Losy każdego więźnia obozu koncentracyjnego zasługują na upamiętnienie –mówi Agnieszka Kosko-Hołowczyc  – o każdym z nich można by stworzyć książkę czy film. Przeżyć lagrową niewolę znaczy przeżyć pewną szczególną, wyjątkową biografię. Czym naprawdę był obóz, współczesny człowiek nie jest w stanie dziś sobie wyobrazić, choćby zwiedził wszystkie miejsca pamięci, obejrzał wszystkie dostępne kroniki filmowe.

Zapraszam do zapoznania się ze „Szczęściarzem z rocznika 1917”. Takiej publikacji, poruszającej trudne tematy, ale jednocześnie przedstawionej w przystępnej wersji, jeszcze nie było.
O komiksie, czy raczej biografii ilustrowanej,  opowiadają współautorki: Wanda Swajda i Agnieszka Kosko – Hołowczyc oraz Marcin Owsiński, pomysłodawca projektu .


Clipboard01

O czym opowiada przygotowany przez Was komiks „Szczęściarz z rocznika 1917”?
Wanda Swajda: Jest to historia życia Pana Felicjana Łady, którego losy wpisane są w dramatyczną historię naszego kraju.  Naszą pracę lubimy nazywać „opowieścią ilustrowaną” lub „biografią ilustrowaną”,  ponieważ nie do końca jest ona utrzymana w konwencji komiksu. Zawiera sporo informacji historycznych, a wśród rysunków znajdziemy mnóstwo interesujących artefaktów historycznych: oryginalnych zdjęć, dokumentów czy pamiątek rodzinnych bohatera opowieści.

4 tytułowa verso 1Kim jest tytułowa postać?
Wanda Swajda: Książka powstała na podstawie dokładnej relacji Pana Felicjana. Rodzina Ładów pochodzi z Zagłębia Dąbrowskiego, przybyła do Gdyni w momencie jej przedwojennego rozkwitu, a więc mówimy o pokoleniu budowniczych Gdyni. Ojciec Felicjana – Stanisław pracował w stoczni jako elektryk, to dzięki niemu młody Felicjan „połknął stoczniowego bakcyla”…  Wybuch wojny zrujnował życie rodziny… Nie mogę zdradzać zbyt wielu szczegółów, ale zasadnicza część opowieści dzieje się w obozie koncentracyjnym Stutthof.  Dzięki świadectwu Pana Felicjana możemy się wiele dowiedzieć o warunkach tam panujących, poznać życie codzienne więźniów.

Dlaczego zajęłyście się właśnie historią Pana Felicjana?
Wanda Swajda: Agnieszka od dawna pracuje ze świadkami historii II wojny światowej. Od lat przyjaźni się z Panem Felkiem, który we wrześniu obchodził swoje 97 urodziny! Decyzja o przedstawieniu właśnie jego historii zapadła w porozumieniu z Muzeum Stutthof.

Dlaczego akurat komiks?
Wanda Swajda: Komiks jest formą wypowiedzi, która możne zainteresować młode pokolenie Polaków, pomóc w przyswajaniu wiedzy historycznej. Pomysłodawcą projektu jest kierownik działu oświatowego Muzeum Stutthof Marcin Owsiński.


Jak wyglądała praca nad przygotowaniem komiksu? Na co musiałyście poświęcić najwięcej czasu?
Wanda Swajda: Agnieszka napisała scenariusz parę lat wcześniej zanim wpadł w moje ręce.  Materiał był w zasadzie gotowy do zilustrowania, aczkolwiek na bieżąco wprowadzanych było sporo zmian. Czasami, podczas konsultacji Pan Felek przypominał sobie jakieś szczegóły czy anegdoty warte przedstawienia, więc wprowadzałyśmy zmiany w scenariuszu. Musiałyśmy wypracować własny system pracy, często online (ja rysowałam głównie po nocach, Agnieszka wstawała rano i na mailu miała rezultaty mojej nocnej pracy…)  Dużo czasu pochłaniało właśnie przygotowanie, omawianie scen czy detali.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Rysunki z publikacji prezentują się imponująco. Opowiedz proszę o nich.
Wanda Swajda:  Rysunki wykonywałam tradycyjnie, ołówkiem. Ilustracje są więc fotomontażem ręcznych rysunków ze zdjęciami, ponieważ tło akcji stanowią oryginalne zdjęcia miejsc w których rozgrywa się akcja, np. zdjęcia wykonane w Stutthofie tuż po jego wyzwoleniu, zrujnowana Gdynia, Gdańsk, Warszawa, czy też oryginalne zdjęcia naszych stoczni z lat 50-70, itd… Niekiedy zdobycie takich zdjęć było bardzo trudne, ale dzięki pomocy pracowników regionalnych Muzeów i życzliwych kolekcjonerów, udało się. Myślę też, dodaje to autentyczności opisywanym wydarzeniom i wzbogaca tę historię.

Czy bolesny temat jaki poruszyłyście w komiksie, oddziaływał, w trakcie pracy nad nim, na Wasze codziennie życie?
Wanda Swajda: Hmm… myślę, że w pewnym sensie obydwie byłyśmy nieco „oswojone” z tą tematyką. Agnieszka, pasjonatka historii regionu, od lat przeprowadza wywiady biograficzne  z b.więźniami.  Ja wychowałam się w Stegnie, skąd jest tylko 3km do  Stutthofu. Od dziecka miałam świadomość tego, czym było to miejsce. Podczas pracy nad komiksem sięgałam po wszystkie możliwe pomoce: książki, filmy, sztukę tworzoną przez byłych więźniów… i niewątpliwie miało to wpływ na samopoczucie, bo nie da się przy pracy w takim temacie, nie zadawać samej sobie najtrudniejszych pytań… o człowieczeństwo… Myślę, ze wiele się nauczyłyśmy pracując nad tym wydawnictwem.


Współautorki publikacji „Szczęściarz z rocznika 1917”

Współautorki publikacji „Szczęściarz z rocznika 1917”

Agnieszka Kosko – Hołowczyc: Miałam wielki zaszczyt stać się kronikarzem jego życia [Pana Felicjana Łady] fenomenalnej pamięci, wczuć się w biografię do tego stopnia, by przedstawić ją tak, „jak on ją sam interpretuje”. Scenariusz nie został wysnuty z moich domysłów czy wyobrażeń na temat życia narratora, bazuje tylko i wyłącznie na zwierzeniach, których wysłuchałam podczas niezliczonych naszych rozmów, na przestrzeni wielu lat. 

Album przedstawia losy bohatera w ujęciu chronologicznym, jednakże najwięcej miejsca zajmuje relacja z pobytu w KL Stutthof, który stał się najważniejszym doznaniem życia i na trwałe „odcisnął się” w jego pamięci, zezwalając na odtworzenie po latach wielu epizodów z fotograficzną wręcz dokładnością. Choć opowieść jest niezwykle szczera i emocjonalna, na życzenie narratora niektóre zbyt osobiste, bolesne wątki z jego życia, pominęłam. Wszystkie postacie pojawiające się w książce są autentyczne, jednakże ich nazwiska (poza członkami obsługi obozowej) nie zostały upublicznione.

 


stutt1Marcin Owsiński, kierownik Działu Oświatowego Muzeum Stutthof, pomysłodawca i koordynator projektu .

Marcin Owsiński: Opowieść o życiu p. Felicjana pióra Agnieszki Kosko  to scenariusz na wiele różnych działań. Pierwotnym pomysłem była po prostu książka biograficzna napisana w trzeciej osobie przez Agnieszkę. Szybko jednak skonstatowaliśmy z Agnieszką, że książka będzie publikacją hermetyczną, po którą sięgną ludzie zainteresowani pogłębieniem wiedzy, a nie tacy, którzy chcieliby i mieli narzędzie aby zacząć interesować się tematem i zadawać pytania. Naszą docelową grupą odbiorców jest młody człowiek w „okolicach dorosłości” – licealista, student, który szuka, pyta i zastanawia się nad tym co go otacza – w tym także ludźmi starszymi i miejscami takimi jak Stutthof. Skrót biografii pana Felicjana znalazł się już w naszej Tece Edukacyjnej, a jego wizerunek i nagranie wywiadu wykorzystujemy w naszych działaniach edukacyjnych. Po wielu rozmowach i próbach podejścia do tematu postanowiliśmy stworzyć „opowieść ilustrowaną” o panu Felicjanie. Celowo nie użyliśmy słowa „komiks”, bo w pewnych sferach kojarzy się on nieco infantylnie z prostym przekazem zabawowym i rysunkami. Tymczasem współczesny komiks to osobna sfera działalności artystycznej i bardzo nośny środek przekazu dla młodych ludzi. Była zatem koncepcja, był scenariusz – potrzebny był rysownik. Na rynku wydawniczym komiksy historyczne rysuje kilka osób. Są to już charakterystyczne kreski i maniery artystyczne, bardzo dobre nazwiska i prawdziwi fachowcy w tej dziedzinie. Ponieważ jednak w naszym odczuciu „Szczęściarz” to opowieść przede wszystkim i wartościach, człowieku  i jego emocjach (a nie o historii jako takiej) szukaliśmy kogoś nowego, innego z odpowiednim patrzeniem na ten temat. Po kilku bezowocnych próbach los zesłał nam Wandę, której warsztat i wrażliwość okazały się najlepszą ilustracją naszej opowieści.

Praca Agnieszki i Wandy, które wcześniej się nie znały, a które przez trzy lata stworzyły „Szczęściarza” to zupełnie nowy rozdział w opowiadaniu rysunkiem o ludziach i historii. To sugestywne połączenie konkretnego, żywego i wielowymiarowego człowieka z historycznym tłem, fotografiami, dokumentami. To opowieść, która nie opowiada o obozie, ale o człowieku w szponach totalitaryzmu, o miłości matki do syna, o wartościach uniwersalnych, o tym że między dobrem a złem często jest tylko niewielka granica, którą wyznaczają proste, ludzkie i codzienne wybory. To także opowieść o dojrzewaniu, uporze, zwątpieniu, śmierci i nadziei. To kod którego uczy się każda generacja. W tym kontekście opowieść o życiu dziś 98-letniego pana Felicjana jest łatwa do zrozumienia dla współczesnego nastolatka. Dajemy mu tylko medium, którego się nie boi i łatwo wykorzysta. Uzupełnieniem rysunków Wandy są krótkie teksty historyczne o Stutthofie, Muzeum Stutthof, świadkach historii oraz zdjęcia z albumu rodzinnego p. Felicjana.

Gdzie można zakupić publikację?
Marcin Owsiński: Książka kolportowana będzie przez Muzeum Stutthof przede wszystkim w szkołach na Pomorzu, w  tym w Gdyni, gdzie p. Felicjan mieszka do dziś, można ją będzie nabyć na organizowanych przez nas konferencjach i promocjach oraz za pośrednictwem naszego sklepu internetowego www.stutthof.org 

Sprzedaż rozpocznie się po Nowym Roku. Wówczas też ogłosimy specjalną cenę wydawnictwa, już dziś zdradzić mogę, że nie będzie ona wysoka (ok. 25 zł).



Warto dodać, że już niebawem ruszą spotkania promocyjne dotyczące „Szczęściarza z rocznika 1917”. Odbędzie się także konkurs organizowany przez Stowarzyszenie „Kochamy Żuławy” oraz Muzeum Stutthof, w którym będzie można wygrać tę jakże wyjątkową pozycję książkową, którą warto wzbogacić swoją biblioteczkę! Szczegóły już wkrótce.

Reklamy

4 thoughts on “Historia prawdziwa przedstawiona w „komiksie” – „Szczęściarz z rocznika 1917”

  1. Pingback: Podsumowanie roku 2014 |

  2. Pingback: Żuławy w 1945 roku – wywiad z Marcinem Owsińskim |

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s