4 pancerne i pies – czyli dzień na Żuławach Gdańskich

Tak to już jest, no powiedzmy, że gdy zima (kalendarzowa) zbyt długo już trwa, człowiek jest zmęczony wiecznym przebywaniem w pomieszczeniach – musi wyjść na dłużej na dwór bo inaczej się udusi… I ja tak miałam. Nosiło mnie okrutnie. 1 godzina czy 2 na dworze to za mało… Potrzebowałam wycieczki , a najlepiej żuławskiej wyprawy :D. Takie syndromy zimowego podduszenia wystąpiły nie tylko u mnie. W kobiecym towarzystwie udałyśmy się na styczniowe odkrywanie Żuław Gdańskich.

P1000185


Porażone żuławskością
Zwrot „porażeni żuławskością” powstał prawie rok temu, gdy żółciły się pachnące pola rzepaku. W pewnych żuławskich kręgach zwrot przyjął się natychmiast i tak już pozostał. Chyba śmiało mogę powiedzieć, że nasza kobieca ekipa musi być tą żuławskością porażona, skoro wstając przed 6 rano, wybrała się na wycieczkę w chłodny, niedzielny, styczniowy poranek. 🙂
I tak oto ruszyłyśmy: Ania – nauczycielka z Szymankowa, Ania – pasjonatka fotografii, Agnieszka – dopiero odkrywająca Żuławy, Iwa (psina) – to była jej pierwsza prawdziwa żuławska wycieczka!, no i ja – przez Żuławy opętana ;). Cztery pancerne i pies ;).

Mróz w cieniu podcienia
Mimo iż w mieście panowała temperatura bliska zeru, to na Żuławach Gdańskich panował spory mróz. Nie zmieniło to jednak faktu, że na widok domów podcieniowych nasze serca biły szybciej :). I tak oto, na „dzień dobry” zatrzymałyśmy się przy nawiedzonym domu. Podobno w tym zabytku działy się rzeczy niesamowite. Pojawiają się nawet historię o diable…. Obiekt ten stoi w Steblewie, ale we wsi znajduje się jeszcze jeden dom podcieniowy. Oba pochodzą z XVIII wieku i oba są w złym stanie technicznym (ten, znajdujący się po drugiej stronie ulicy niż ruiny kościoła, wydaje się być znacznie bardziej zniszczony).

This slideshow requires JavaScript.

Jak Żuławy Gdańskie i jak domy podcieniowe to koniecznie Trutnowy. Mimo iż chwilowo obiekt jest niedostępny dla zwiedzających (zdjęto eksponaty na okres zimy), to warto zatrzymać się tam nawet na 10 minut by z bliska obejrzeć najpiękniejszy dom podcieniowy na caluśkich Żuławach. Poza tym obiekt przeszedł niedawno remont i wygląda jeszcze okazalej. Czekam teraz na wiosnę, by spokojnie zajrzeć do środka i obejrzeć wielką sień, piętrową galerię, makietę żuławskiej wsi i wszystkie cudowne, żuławskie detale cieszące oko przy każdym kroku jaki się stawia w tych zabytkowych wnętrzach!

This slideshow requires JavaScript.

Inną, bardzo urokliwą wsią Żuław Gdańskich jest Miłocin, gdzie znajduje się kolejna perełka – dom podcieniowy, który przeszedł także niedawno gruntowny remont (z zewnątrz). Zachęcam zajrzeć do środka. Dom praktycznie zawsze jest otwarty, gdyż jest on zamieszkały przez kilka rodzin. Wewnątrz nie jest tak okazały, mimo to znajduje się tam piękna, choć przybrudzona piętrowa galeria.  Warto  przyjrzeć się otoczeniu domu podcieniowego. Uprzątnięto teren dawnego cmentarza tworząc małe lapidarium, wyeksponowano fundamenty nieistniejącego już kościoła oraz poprowadzono urokliwą ścieżkę prowadzącą prosto do domu podcieniowego.

This slideshow requires JavaScript.

W czasie wycieczki zatrzymałyśmy się także pod domem podcieniowym w Koszwałach. Wybudowano go na terpie (niewielkim wzniesieniu) – to charakterystyczne dla Żuław.
Wspomnę tutaj także o zupełnie innym miejscu. Jadąc przez Koźliny podjechałyśmy do starego spichlerza z XVIII wieku. Kiedyś to budowano piękne zabudowania gospodarcze!

This slideshow requires JavaScript.

Steblewo

Steblewo

Świątynie i ruiny – miejsca z klimatem
Zacznę może od tego co najbardziej rozpala wyobraźnię – od ruin kościołów! A tych na Żuławach możne trochę znaleźć. W ten niedzielny, mroźny poranek odwiedziłyśmy jedne z najsłynniejszych ruin, przyciągające wielu turystów. To pozostałości dawnego, średniowiecznego kościoła, znajdującego się w Steblewie. Ta najokazalsza świątynia Żuław Gdańskich została spalona w 1945 roku. Obok ruin znajdują się nagrobki z przykościelnego cmentarza oraz kaplica cmentarna rodu Wessel (wewnątrz mała regionalna ekspozycja).
Podobny los spotkał kościół we Wocławach. On także spłonął w 1945 i od tego czasu pozostaje w stanie ruiny. Obok znaleźć można kilka nagrobków: płyt z nieistniejącego już cmentarza oraz stelę mieszkańca Wróblewa.
Odwiedziłyśmy także kościół w Koźlinach oraz w Cedrach Wielkich. Oba piękne i charakterystyczne :).

This slideshow requires JavaScript.

Rozmowy przy kominku
Największą atrakcją wycieczki był punkt wcześniej nieplanowany. Spontanicznie, zachęcone propozycją jednej z Ań, pojechałyśmy do restauracji Cedrowy Dworek. Tyle, że…byłyśmy tam bardzo wcześnie, bo ok 10 rano! Już chciałyśmy zrezygnować, ale… zadzwoniłyśmy. Odebrała przemiła Pani. Okazało się, że restauracja będzie otwarta od godziny 12.00 ale nie ma problemu, możemy wejść do środka starego, ale pomysłowo wyremontowanego wnętrza. I nawet Iwa nie była najmniejszym problemem. Cóż za miłe zaskoczenie! Oby więcej takich ludzi na naszych żuławskich szlakach!
Pani rozpaliła w kominku, a my wypiłyśmy herbatę, skosztowałyśmy pysznego ciastka z płynną czekoladą …  I ponownie, przemiła Pani, którą bardzo serdecznie pozdrawiamy, miło nas zaskoczyła, pokazując wnętrza restauracji Cedrowy Dworek.

This slideshow requires JavaScript.

Ruszyłyśmy w dalszą drogę, ale zachęcone gościnnością tego miejsca, aranżacją wnętrza oraz smakami, jakimi raczą gości kucharze, wróciłyśmy na obiad. Tym razem towarzyszył nam Pan Ryszard Tomkowicz, właściciel Cedrowego Dworku. Poprosiłyśmy Pana Ryszarda o przedstawienie najnowszej historii tego miejsca. Opowiedział nam o tym jak to kilka lat temu zakupił stare, rozpadające się gospodarstwo: dom z zabudowaniami. Opisał przebieg remontu, swoją wizję. Słuchałyśmy i powiem Wam, że byłyśmy bardzo zaskoczone. Aż ciężko uwierzyć, że kilka lat temu to miejsce wyglądało tak koszmarnie, że nikt by nie obdarzył go łaskawym spojrzeniem. A tu pojawił się człowiek z ogromna wyobraźnią i swój pomysł przekuł w czyn, tworząc miejsce nie tylko przepiękne w swej wiejskiej odsłonie, ale i promujące Żuławy! Nie ma co się dziwić, że młode pary chętnie organizują tu swoje śluby. To miejsce ma duszę :).

This slideshow requires JavaScript.


Z Żuław Gdańskich wracałyśmy zmęczone ale szczęśliwe. A ja miałam co chciałam. Narzekałam na niedosyt wycieczkowych wrażeń? No to teraz mogłam ponarzekać na silny ból głowy, który dopadł mnie w związku z porządnym dotlenieniem organizmu. Żuławskość poraziła mnie ponownie, teraz znacznie dobitniej ;). Jednak było warto!!!

P1000189

Iwa na Żuławach 🙂


ZOBACZ TAKŻE

IMG_8121Weekend majowy lokalnie
Majówka. Kto na nią nie czeka? Ok… znajdą się i tacy, jednak większość z nas snuje ciekawe plany majówkowe. Jedni większe, drudzy mniejsze. Ważne, żeby spędzić czas poza domem i koniecznie na świeżym powietrzu. Jak zwykle postawiłam na lokalne atrakcje. Nasza dwuosobowa ekipa udała się na Wyspę Sobieszewską i na Żuławy Gdańskie.https://kochamyzulawy.wordpress.com/2014/05/04/weekend-majowy-lokalnie/

IMG_20140809_172800Kajakiem po spokojnych wodach
Kajakiem po Żuławach? Ależ oczywiście! W regionie znajduje się tyle tras, że jest w czym wybierać! Nasza sześcioosobowa wycieczka skorzystała z propozycji klubu „Żabi Kruk” i skierowała wiosła na Żuławy Gdańskie.

https://kochamyzulawy.wordpress.com/2014/08/11/kajakiem-po-spokojnych-wodach/

IMG_7871Skansen maszyn rolniczych w Mokrym Dworze
Mokry Dwór to zaskakująca wieś, bo w trakcie jej wielowiekowej historii, z miejscowością związanych było wiele znanych i wyjątkowych postaci. To w Mokrym Dworze istniała szkoła rzemieślnicza, stanowiąca część fundacji „Conradinum” – przebudowany obiekt stoi do dnia dzisiejszego, w dalszym ciągu mieści się tutaj szkoła (obecnie na terenie Wiśliny). To także w tej wsi organizowane jest nagradzane święto „Żuławski Tulipan” – jedyne takie na Świecie. I właśnie teraz pojawia się kolejny powód do odwiedzenia Mokrego Dworu: Skansen Żuławski Maszyn Rolniczych.
https://kochamyzulawy.wordpress.com/2013/12/12/skansen-maszyn-rolniczych-mokry-dwor/

Advertisements

3 thoughts on “4 pancerne i pies – czyli dzień na Żuławach Gdańskich

  1. Bardzo fajny wpis. Brakuje mi tylko malej mapki, jako osobie nie bedacej tak zaznajomiona z topografia Zulaw. Zdecydowanie latwiej byloby mi podazyc Pani sladem 🙂 bo wyglada, ze spory teren zostal zwiedzony 🙂

    Pozdrawiam

  2. Pingback: Podsumowanie roku 2015 | Kochamy Żuławy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s