Duch na żuławskim poddaszu / Izabela Chojnacka – Skibicka, wywiad

Czy życie na żuławskiej wsi może być nudne? Nie! Tym bardziej gdy w Twojej starej chacie mieszka…duch! A co jeśli ten duch pamięta wydarzenia II Wojny Światowej?! Jakie tajemnice skrywa?

Najnowsza książka Izabeli Chojnackiej – Skibickiej, „Zupa z pokrzyw, duch i tajemnica” to podróż w czasie: z współczesności do czasów wojny i ponownie do współczesności. Poznaj historię dawnych mieszkańców Żuław, zobacz jak wyglądały ich ostatnie chwile na tych ziemiach. Książka ukazuje wzruszające przeżycia zwykłych ludzi, którzy znosili trudy wojny, a potem pozostawili za sobą swój cały dobytek, próbując ratować własne życie.
Zapraszam do podróży w odległą i tajemniczą przeszłość!

okladkaIZA - mała


 

Historia Twojego życia jest fascynująca. Wiem, że właśnie ukazuje się Twoja nowa książka i to o niej porozmawiamy, ale najpierw pozwól, że na moment wrócimy do Kosowa.
Przez kilka lat żyłaś w powojennym Kosowie, przebywając w nieprzyjaznym otoczeniu, mieszkając z konserwatywną rodziną. Co było najtrudniejsze w tamtym czasie, a może jest coś za czym tęsknisz? Czy te doświadczenia z Kosowa zmieniły Twoją osobowość, charakter oraz spojrzenie na Świat?
IMG_7721 - Kopia
-Najtrudniejsze? Choćby odkrycie, że całkiem niedaleko Polski jest miejsce, w którym czas się zatrzymał. Przynajmniej tak było dziesięć lat temu, kiedy stamtąd wyjeżdżałam. Przez cały czas pobytu w Kosowie walczyłam o swoje dziecko i o siebie, żeby przeżyć i wrócić do domu. Może narażę się teraz na niepochlebne słowa niektórych, ale mimo wszystkich trochę tęsknię za tym miejscem. Świadomość ludzka jest przekorna i bardzo szybko wypiera to, co złe. Przynajmniej tak jest w moim przypadku. Nie znaczy to, że zaraz wsiądę do samolotu i polecę odwiedzić Kosowo. Ale jakiś sentyment zostaje. W końcu mój pobyt tam to nie były złe momenty… Nauczyłam się tam gotować całkiem niezłe potrawy (śmiech)…Moje doświadczenia opisałam w książce „Miłość na gruzach Kosowa”, której kolejny już dodruk szykuje  wydawnictwo Sprzedaż Dobrej Książki w Tczewie. A czy tamte przeżycia zmieniły moje spojrzenie na świat? Oczywiście! Doceniam to, co mam. Polskie kobiety nie zdają sobie sprawy jakie mają szczęście mogąc wybierać sobie mężów, mogąc pracować i być tym samym niezależne. Możesz sobie wyobrazić, że ktoś ci zabrania wyjść na miasto,  żeby spotkać się z koleżanką, albo pójść na zakupy?! A ja nawet nie mogłam o tym marzyć będąc w Kosowie…

This slideshow requires JavaScript.

IMG_6784Masz już w dorobku książkę o Kosowie, teraz wychodzi kolejna, zupełnie inna pozycja. O czym pisałaś w najnowszej publikacji?
-Pięć lat temu spełniło się moje marzenie. Wraz z mężem kupiłam dom na wsi. O tym, że nawet rąbanie drewna, czy grzebanie się w ziemi w ogródku sprawi mi satysfakcję przekonałam się już w Kosowie, gdzie żyłam w dość prymitywnych warunkach, właśnie na wsi. Chciałam, żeby moja kolejna książka była właśnie o życiu na wsi. Ale co nowego mogłam napisać? Książek wiejsko- sielskich jest całe mnóstwo. Ale nie ma w nich nic o duchach… No to osadziłam moją bohaterkę w moim domu, dorzuciłam ducha, dawnych mieszkańców , tajemniczą przeszłość w tle II wojny światowej i tak powstała nowa książka.

zupa-z-pokrzyw-propo-okeyCo skłoniło Cię do poruszenia tematyki żuławskiej, połączonej z wątkami historycznymi oraz fikcją literacką?
-Urodziłam się i całe życie mieszkałam na Kociewiu, w Tczewie. Kiedy myślałam o kupnie domu bardziej stawiałam na rejon bliżej tego miasta, ewentualnie Trójmiasto. Żuławy, zwłaszcza Malborskie były mi raczej obce. Okazało się jednak, że mają bardzo ciekawą historię, niesamowitą przeszłość, mimo że to przecież rzut beretem. Nie sposób przejść obok tego obojętnie. Zresztą co ja Ci będę tłumaczyć, przecież znasz to uczucie, bo my przecież  „Kochamy Żuławy” (śmiech).

Dlaczego poruszyłaś temat duchów na Żuławach? Czy bliskie Ci są tematy paranormalne?
-Taaaa, zaraz zaczniesz mnie wypytywać, czy widziałam kiedyś duchy itd. Nie ma mowy, nie zrobię z siebie wariatki (śmiech), a tak poważnie, to… wierzę. Poza tym chciałam napisać coś o czasach współczesnych i o dalekiej przeszłości. A ludzi, którzy pamiętają II wojnę św. jest coraz mniej… Znaczy się żywych, wśród nas. Nie wiemy natomiast ile duchów kręci się przy nas, na co dzień…

Czy w nowej książce pojawiają się autentyczne postacie z Żuław i wydarzenia historyczne lub współczesne?
-Tak. Kiedy zaczęłam pisać książkę zaczęłam szperać w historii mojego domu i Klecia. W związku z tym udało mi się nawiązać kontakt z Frankiem Wiehlerem, który jest dla mnie wyjątkowym człowiekiem. Jego rodzice byli ostatnimi właścicielami domu podcieniowego w Kleciu. Poza tym jest tam Benek Jesionowski, który bardzo mi pomógł, kiedy potrzebowałam informacji historycznych, niektórzy mieszkańcy Klecia też są bohaterami powieści, moje dzieci, Marta z SKŻ 😉 Wydarzeń też sporo przeniosłam z czasów ostatniej wojny, ale poza tym to sama fikcja.

IMG_7706 - KopiaZapewne przeniosłaś do książki fragmenty swojego życia prywatnego. Czy uchylisz rąbka tajemnicy?
– I tu zaczyna się problem… Moja bohaterka, mimo że ma wiele moich cech, to nie jest mną. Zresztą w książce pojawia się na moment Izabela Chojnacka- Skibicka… Poza tym moje rozmowy ze starszymi mieszkańcami wsi są autentyczne, to znaczy rozmowy bohaterki… Widzisz, pogubiłam się… 🙂

Czy planujesz inne książki? A jeśli tak to czy będą traktowały o Żuławach, czy ponownie zmienisz zupełnie tematykę?
– Kobieta zmienną jest. Postanowiłam ambitnie, że każda kolejna książka będzie o czymś zupełnie innym.

Co lubisz najbardziej pisać i o czym?
– Lubię pisać krótko i na temat, dlatego dobrze czułam się w pisaniu felietonów.

Jak trafiłaś na Żuławy i dlaczego właśnie tutaj zamieszkałaś?
IMG_20141129_220844
– Jak trafiłam? Ha, o tym przeczytasz sobie w książce. Ten fragment jest autentyczny, jak najbardziej. Dokładnie opisałam moment, kiedy mój mąż przywiózł mnie do Klecia i pokazał dom. To było późną wiosną, padał deszcz, było ciepło. Dom ginął w chaszczach, zapadał się, a ja pomyślałam sobie, że to jest moje miejsce na ziemi i zaopiekuję się tym „staruszkiem”. I tak się stało. Ileż się nasza rodzina i znajomi nagadali, żebyśmy nie kupowali ruiny, że są przecież wygodne mieszkania w mieście itd. A ja swoje wiedziałam. I teraz ten „staruszek” odwdzięcza mi się, bo czuję tu dobrą energię. A Żuławy… Wpadłam po uszy, dla tych wierzb, lip, domów podcieniowych, historii i… ludzi. Z ręką na sercu i bez wazeliny mogę potwierdzić, że Żuławiacy to wyjątkowi ludzie, serdeczni i przyjaźni. A wiem, co mówię, bo mieszkałam w wielu miejscach i mam porównanie. Tu klimaty są zupełnie inne. A jeśli ktoś jest innego zdania, to niech zamieszka  gdzie indziej, gwarantuję, że szybko wróci z powrotem.

This slideshow requires JavaScript.

Jakie są radości a jakie smutki wynikające z życia na żuławskiej wsi?
– Radości wiele, a moim jedynym smutkiem jest tragiczny los zabytków, o które się nie dba. Rząd pakuje kasę gdzie tylko się da zapominając o Żuławach. No i lotnisko, które zapomniało, że poprzedni system polityczny skończył się w 1989 roku i myślą, że nadal wszystko im wolno. Mam do nich żal choćby o moje drzewa, które chcą wyciąć. Stare, prawie stuletnie lipy, które nigdy im nie przeszkadzały, aż do teraz. Zignorowali moją prośbą o przycięcie, które byłoby świetnym i tańszym rozwiązaniem. Ale jak sami uznali, dla nich teraz to sprawa honorowa… Drzewa, które przetrwały wojnę, dwa naloty amerykańskie zginą teraz, bo komuś tak się podoba… To jest smutne… Chociaż może jeszcze uda mi się o nie powalczyć…

Czy Klecie to Twoje miejsce na ziemi?
– Tak! Tak! I tak! Kocham to miejsce, uwielbiam jego mieszkańców i nigdzie się stąd nie wyniosę (wyślijcie kopię tej wypowiedzi do dowództwa lotniska 😉 ).

This slideshow requires JavaScript.

IMG_7652 - KopiaJakie są Twoje marzenia?
– Poznać Małgorzatę Musierowicz. I wyremontować dom podcieniowy w Kleciu. I żeby moje dzieci były w przyszłości dobrymi, uczciwymi i szczęśliwymi ludźmi. To tyle. Więcej nie chcę. No, może jeszcze zostać pisarką, ale do tego mi bardzo daleko… Na razie jestem kobietą piszącą.

Za co kochasz Żuławy?
– Co się głupio pytasz, jak wiesz… 😉 Za to, że są!


Inauguracyjna promocja najnowszej książki Izy odbędzie się w sobotę, 28.02.15 r. w Nowym Stawie. Więcej informacji na ten temat znajdziecie, za kilka dni, na stronie www.kochamyzulawy.pl

Najnowsza książka Izy trafi do sprzedaży mniej więcej w połowie lutego br. Oczywiście, będzie można ją nabyć na wieczorku autorskim, 28.02.15 r. – oraz zabrać do domu z autografem autorki :).


ZOBACZ TAKŻE

Mały Frank Wiehler Z prywatnego archiwum Franka Wiehlera

Mały Frank Wiehler
Z prywatnego archiwum Franka Wiehlera

Kawa z Frankiem Wiehlerem
Frank Wiehler – najmłodszy syn Alfreda Wiehlera, urodził się w 1942 roku w Kleciu. W styczniu 1945 roku wraz z rodziną zmuszony do ucieczki z rodzinnego Klecia. Osiadł w Niemczech, gdzie mieszka do dziś. Obecnie Przewodniczący Koła Arbeitskreis Polen z Niderlandów i Ameryki. Uczestnik i współorganizator zjazdów mennonitów w Polsce. Ostatni zjazd odbył się w dniach 5-7 lipca 2013.
Z Frankiem Wiehlerem rozmawiała Izabela Skibicka.

https://kochamyzulawy.wordpress.com/2013/07/08/kawa-z-frankiem-wiehlerem-wywiad/

Spacerkiem przez wieś

Spacerkiem przez wieś

Klecie – spacerkiem po wsi
Klecie ma w sobie jakiś czar – tu chce się wracać.
Mała żuławska wieś, niby na uboczu, niby troszkę odizolowana, ale jednak przyciąga. Czy to ten dom podcieniowy? A może stara droga obsadzona aleją drzew? Wszechobecna zieleń i piękne krajobrazy? Albo…

https://kochamyzulawy.wordpress.com/2013/08/12/klecie-spacerkiem-po-wsi/

Advertisements

6 thoughts on “Duch na żuławskim poddaszu / Izabela Chojnacka – Skibicka, wywiad

  1. Pingback: Żuławy w 1945 roku – wywiad z Marcinem Owsińskim |

  2. Pingback: Gmina Stare Pole | Kochamy Żuławy

  3. Pingback: Podsumowanie roku 2015 | Kochamy Żuławy

  4. Pingback: Żuławy dla początkujących – wizytówki regionu | Kochamy Żuławy

  5. Pingback: Dom z powieści na sprzedaż / Klecie | Kochamy Żuławy

  6. Pingback: Sentymentalny spacer po Kleciu – „Zwiedzamy Żuławy” | Kochamy Żuławy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s