Kierunek: Dębina

DSC_1375~3Cierpię, gdy roztacza się przede mną wizja nudnej, bezproduktywnej soboty. Całe szczęście nie pamiętam kiedy taki dzień miałam. Obecnie to narzekam na zbyt małą liczbę sobót, bo czasu mi brakuje na zrealizowanie wszystkich planów. 😉 

Dębinę, wieś koło Nowego Stawu, planowałam odwiedzić już od jakiegoś czasu. W sumie to od momentu, gdy napisała do mnie Ada, sympatyczna strony „Kochamy Żuławy”. Pokazała mi zdjęcia gospodarstwa, o którym nie wiedziałam. Fotografie te zdecydowanie mnie zachwyciły. I tak „oto jestem!”


Podcienie – w drodze do Dębiny
Jadąc do Dębiny nie sposób nie zatrzymać się w kilku miejscach. Tym bardziej, gdy mijamy domy podcieniowe, będące wizytówkami Żuław. Kilka krótkich przystanków, plus jeden dłuższy – a radość ogromna. I tak nasza wycieczka zatrzymała się pod domem podcieniowym w Gniazdowie (tym razem kotka w oknie nie było :(), potem w Nowej Cerkwii, gdzie podeszliśmy pod oba domy podcieniowe (ten skryty jak zawsze pilnowany przez groźne psy, które tradycyjnie nas obszczekały). Więcej informacji o tych domach podcieniowych znajdziesz tutaj: kliknij.

This slideshow requires JavaScript.

DSC_1332~4Dłuższym przystankiem było Pordenowo. W tej wsi znajduje się dom podcieniowy z XIX wieku. Podcień wsparto na 6 słupach, między którymi znajdują się piękne, drobne, białe laubzekiny – przypominają koronki :). Mieliśmy tę możliwość i wpuszczono nas na tyły gospodarstwa, obeszliśmy dom wokół, ucinając sobie pogawędkę z gospodarzem.
A z przodu domu, pod podcieniem wyleguje się urocza sunia, która odstraszy każdego nieproszonego gościa. Początkowo traktowała nas jako intruzów, ale gdy pojawiła się jej właścicielka oraz właściciel, którzy chętnie z nami rozmawiali, nastawienie psiny zdecydowanie się zmieniło – ku naszej uciesze 😀 I właśnie dlatego pod domem podcieniowym w Pordenowie byliśmy tak długo – pies skradł nasze serca, a i z właścicielami obiektu bardzo miło się gawędziło.
Będąc w Pordenowie zatrzymaliśmy się jeszcze na moment na cmentarzu mennonickim.

This slideshow requires JavaScript.

P1000392Źle skręcili – ale dobrze 🙂
Spod domu podcieniowego w Pordenowie wyjechaliśmy inaczej niż mieliśmy w planach, przez co zagapiłam się ze zjazdem na Lichnowy i wpakowałam wycieczkę w roboty drogowe. Ale dobrze się stało bo dojechaliśmy do Pręgowa Żuławskiego, w którym znajduje się jeden z najpiękniej zdobionych domów na całych Żuławach. Dom w odcieniach zieleni i pomarańczy (ciemny żółty?) – każda pionowa deska zakończona zdobieniem. Malowane okiennice. Laubzekiny, zdobienia narożne, zdobienia dachu i daszku nad werandą. Każde okno, okienko, nawet to najmniejsze, ozdobiono starannymi, drobnymi „koronkami”. W werandzie malowane szyby. Z zachwytu nad detalami dostaliśmy oczopląsu ;). Poważnie, mieliśmy problem by odjechać z tego miejsca.

This slideshow requires JavaScript.

Laski zatrzymały nas na długo
DSC_1337~2
Tak moi drodzy, „Laski” to taka mała, żuławskie wieś. Tutaj możecie zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie przy tablicy miejscowości i pojechać dalej albo….przepaść na dobre – tak jak my to zrobiliśmy.
O magicznym miejscu w Laskach dowiedziałam się od Andrzeja Jaworskiego z Nowego Stawu, który co jakiś czas przesyła mi zdjęcia znad zakola rzeki Świętej. To miejsce nie tylko mi wpadło w oko. Także i Jarek Młyński z „J & M F o t o G a l e r i a” koniecznie chciał je odwiedzić i uwiecznić.
Zatrzymaliśmy się nad Świętą w Laskach – w szuwarach łabędź wysiadywał młode. Widok urokliwy… ale … coś było nie tak. Pamiętam, że zdjęcia były zachwycające, a to co widziałam, owszem było ładne, ale nie na „och i ach!”.  Fotografie były tak wyretuszowane? Czyżbym coś sobie uroiła? Może moja fantazja dodała coś od siebie?

Taka zwiedziona widokiem, nagle oprzytomniałam. NIEMOŻLIWE! Przecież pamiętam jak rzeka szła zakolem – i to wyraźnym, którego tutaj nie było. Szybki rzut oka na wiadomość przesłaną przez Jarka – to nie to miejsce, ZDECYDOWANIE!. Poratował nas młodziutki wędkarz, któremu pokazałam zdjęcia i który rozpoznał to miejsce w 2 sekundy. I już chwilę później tam byliśmy. WŁAŚNIE TAM!

DSC_1344~3

To tutaj, w tym „skrytym” miejscu, na uboczu, Święta tworzy malownicze zakole. Na brzegu rosną małe, urokliwe wierzby, przeglądające się w spokojnej rzece. Po drugiej stronie kwitnie rzepak, oszałamiając swym zapachem. Jesteś tu szczęśliwy, masz wrażenie, że czas się zatrzymał… ale on leci nieubłaganie i zanim się zorientujesz, już jesteś spóźniony ;).

Dębina – moc wrażeń
Dębina to mała wieś leżąca tuż koło Nowego Stawu. Słyszałam o niej od czasu do czasu, ale nie miałam okazji zwiedzać aż do października 2014 r. gdy Stowarzyszenie „Kochamy Żuławy” świętowało tu swój 1 rok działalności. Okazało się, że jest tu sporo pięknych miejsc, wartych uwagi. I tak oto, znowu powróciłam do Dębiny – w dwóch celach: 1) odwiedzić  raz jeszcze Rancho Państwa Kownackich 2) zobaczyć gospodarstwo ich sąsiadów, które na zdjęciach pokazała mi wspomniana wyżej Ada.

  • Rancho w Dębinie
    DSC_1361~2Rancho należy do Państwa Joanny i Marka Kownackich, którzy oprowadzili nas praktycznie po każdym zakamarku ponad 150letniego domostwa. Byliśmy wszędzie: na tzw. salonach, w sypialniach, łazienkach, kuchniach, piwnicach, strychach – nawet w dawnym gołębniku. Zobaczyliśmy całą masę starych przedmiotów a jedna z uczestniczek wycieczki (Ania) została „zaatakowana” przez żądne głaskania zwierzaki ;). Nie wiem kto był bardziej szczęśliwy!
    Zachęcam Was do przeczytania wywiadu z małżeństwem Kownackich – jeśli interesuje Was historia ich domu i gospodarstwa – zajrzyjcie 🙂 Kliknij tutaj

    This slideshow requires JavaScript.

  • Gospodarstwo Pana Franka Ostrowskiego
    P1000444Idąc polem oraz dawnym nasypem kolejowym, dotarliśmy do gospodarstwa Pana Ostrowskiego. Wychodząc na drogę, zobaczyliśmy tylko laubzekin i fragment dachu – dom chował się za kwitnącym bzem. Wychyliliśmy się zza drzewa – i znowu doznaliśmy nagłego uderzenia endorfin. Piękne, stare gospodarstwo, zdobione licznymi detalami, do tego rzeźba prezentująca końską głowę (zlokalizowana na zabudowaniach gospodarczych), stare maszyny, przedwojenne napisy i oczywiście kolejny misiowaty pies do głaskania. Zwiedzając gospodarstwo natrafiliśmy na skryty za drzewami, przytulny zakątek. Na ścianie wywieszono stare przedmioty, o ścianę oparto koło młyńskie,  a tuż obok stał okrągły drewniany stolik z drewnianymi krzesłami.  Całość przytulnego miejsca domyka mały, drewniany płotek, na którym powieszono garnki, a za płotkiem rozpościera się piękny widok na żuławskie pola rzepaku– gdzieś na odległym horyzoncie dostrzec można szpalery drzew.

This slideshow requires JavaScript.

 


Będąc tak blisko Nowego Stawu nie mogliśmy odmówić sobie słodkiego deseru w naszej ulubionej żuławskiej cukierni Jędruś. 😀 A potem szczęśliwi, wróciliśmy do domów.
Cóż to był za piękny majowy dzień! Mimo iż przystanków na trasie nie mieliśmy zbyt wiele, to wycieczka dostarczyła nam wielu wrażeń, a niektóre miejsca bez wątpienia nas zauroczyły.

Ekipa wycieczki na Rancho w Dębinie

Ekipa wycieczki na Rancho w Dębinie

Kilka ujęć od Jacka Krysztoforskiego

This slideshow requires JavaScript.


ZOBACZ TAKŻE

IMG_9811II wycieczka po Gminie Ostaszewo
Gmina Ostaszewo jest najbogatszą żuławską gminą jeśli chodzi o ilość zabytkowych obiektów. Z tego co pamiętam jest ich ok. 300! Czyste szaleństwo! ;). Nie dziwi więc fakt, że nasza wycieczka zajęła nam tyle czasu, a przecież i tak oglądaliśmy tylko wybrane miejsca.

https://kochamyzulawy.wordpress.com/2014/11/11/druga-wycieczka-po-gminie-ostaszewo/

 Elewacja i widok domu z okresu przedwojennego / rok 1987

Elewacja i widok domu z okresu przedwojennego / rok 1987

Życie w starym, żuławskim domu
Ona sprowadziła się na żuławską wieś 8 lat temu, on mieszka tu od urodzenia. Zakochali się w sobie, zakochali w Żuławach i zakochali w starym, przedwojennym domu, który skrywa wiele tajemnic. Ich rytm życia wyznacza właśnie to wiekowe domostwo. To tutaj przyjeżdżają ludzie spragnieni ciszy i spokoju…
O domu liczącym ponad 150, blaskach i cieniach życia na żuławskiej wsi, miłości do miejsca i historii opowiadają Joanna i Marek Kownaccy z Dębiny (między Malborkiem i Nowym Stawem).

https://kochamyzulawy.wordpress.com/2014/11/20/w-przedwojennym-domu-wywiad-joanna-i-marek-kownaccy/

IMG_7449Okolice Nowego Stawu – wycieczka autokarowa
Cóż może robić 60 osób w pochmurny, deszczowy dzień? Oczywiście zwiedzać Żuławy!
W dniu 14.09.13 miłośnicy Żuław przybyli do Nowego Stawu na wycieczkę organizowaną przez Stowarzyszenie Miłośników Nowego Stawu, Urząd Miejski w Nowym Stawie oraz Kochamy Żuławy. Turyści (przyjechali z całych Żuław, Trójmiasta, Elbląga, Malborka i innych miejscowości) zwiedzali okolice Nowego Stawu.

https://kochamyzulawy.wordpress.com/2013/09/19/okolice-nowego-stawu-wycieczka-autokarowa/

Advertisements

2 thoughts on “Kierunek: Dębina

  1. Pingback: Podsumowanie roku 2015 | Kochamy Żuławy

  2. Pingback: Spacer po Dębinie – „Zwiedzamy Żuławy” | Kochamy Żuławy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s