Wojna oczami małego Horsta, żuławiaka

„Wsi spokojna, wsi wesoła” – tak można podsumować wczesne dzieciństwo małego Horsta, który mieszkał w Mielenz (obecnie Miłoradz). A potem? Potem już nie było tak sielsko. Nadszedł czas II wojny światowej. Dziecko nie wszystko zrozumie, jednak pewne obrazy zapamięta na całe życie. Przywołują one ogromne emocje – tak, jakby wydarzyły się wczoraj…

Zapraszam Was do wyjątkowego opowiadania, które przedstawia wydarzenia prawdziwe… Zapraszam do opowiadania Horsta, który do tej pory mieszka w Miłoradzu. 

Horst ze swoją ulubioną owieczką Muki


„Pan Horst”

Przybrani rodzice

Przybrani rodzice

Witajcie! Jestem Horst. Mam 7 lat i mieszkam w Mielenz. Mówię po niemiecku, mam dwóch braci, najstarszy często mnie odwiedza. Co niedzielę przyjeżdża do mnie rowerem aż z Klein Lesewitz. Moja prawdziwa mama nie może się mną zajmować. Oddała mnie na wychowanie babci, a ona z kolei moim obecnym rodzicom. Jestem z nimi bardzo szczęśliwy. Mamy tu nieduże gospodarstwo rolne. Najbardziej kocham konia i owcę. Owca chodzi za mną krok w krok, chyba myśli, że jest psem. Mamy nawet wspólne zdjęcie. Kiedyś je wam pokażę!

        Jest lato – moja ulubiona pora roku. Nie trzeba chodzić do szkoły, na polach roi się od ludzi, jest bardzo kolorowo i wesoło.  Drogą co chwila przejeżdża wóz. A wiecie, że w Mielenz są dwie drogi?! Jedna dla gospodarzy, druga dla księdza, pogotowia i stróżów prawa. Jest bardzo dobrze utrzymana, żeby ksiądz mógł zdążyć z ostatnim namaszczeniem, a karetka i stróże prawa z pomocą, jeśli będzie trzeba.

Prace polowe przy gospodarstwie

Prace polowe przy gospodarstwie

        Już  niedługo wracam do szkoły. Lubię tam chodzić, trochę z kolegami psocimy. Raz z Longinem po lekcjach popychaliśmy puste wagony kolejki wąskotorowej. Jej tory dochodzą do każdego większego gospodarza w naszej wsi. Na wagony ładuje się głównie zboże. Tak jest wygodniej i nowocześnie.  Pan Bielefeld jak tylko nas zobaczył, od razu przegonił z torów. Jest trochę zabawny z tą swoją trąbką przy uchu. Mama mówi, że dzięki niej chociaż trochę słyszy.

Antoni Lietz w mundurze armii walczącej pod Verdun

Antoni Lietz w mundurze armii walczącej pod Verdun

                 Wiem, że teraz jest wojna. Tato służy w wojsku – dokładnie w marynarce. Zostaliśmy z mamą na gospodarstwie zupełnie sami. Pracy jest bardzo dużo, pomaga nam pan Józef. Jest szkockim jeńcem wojennym.  Z obozu w Marienburg  – Stalagu XXB do pomocy w pracach gospodarskich zostało skierowanych do Mielenz około 20 takich żołnierzy. Znam jeszcze panów: Alana, Artura, Jackob’a i Harry’ego.  Pan Józef jest z nami cały dzień, ale na noc musi wrócić do podobozu, który mieści się niedaleko naszego domu. Jeńcy są tam pilnowani przez wachmana, który zawsze wieczorem odnotowuje, czy wszyscy się stawili. Podstalag mieści się dawnej stajni, pod spichlerzem. Jeńcy wstawili sobie tam mały piecyk. Mieszkają całkiem przyzwoicie. Wiem, bo w niedzielę, kiedy mają wolne mama wysyła mnie do nich z obiadem. Oni dają mi w zamian czekoladę. Otrzymują ją od Czerwonego Krzyża. We wsi znajduje się też punkt, gdzie przygotowuje się Żydów do dalszego transportu. Są to przede wszystkim kobiety z dziećmi. Nie możemy im otwarcie pomagać, ale moja mama zawsze piecze o jeden chleb więcej. W drodze do szkoły staję tyłem do bramy, za którą są Żydzi, żeby mogli z mojego plecaka wyjąć przygotowany dla nich posiłek.

        Mam już prawie 10 lat. Jest zima, a muszę powiedzieć, że zimy na Żuławach są naprawdę ostre. Byliśmy z mamą w kościele. Ksiądz Jax mówi, że to nasza ostatnia wspólna msza w Mielenz. Poprosił, abyśmy udali się do domów, spakowali najpotrzebniejsze rzeczy, bo musimy uciekać. Cały dobytek i zwierzęta muszą pozostać. Wojska rosyjskie wkroczyły do Prus i podobno lepiej, żeby nas nie było, kiedy dotrą do naszej wsi. Mama płacze, spakowała nas. Uwalniamy zwierzęta w oborze. Nie możemy ich zabrać. Wiemy, że bez nas umrą. Ale co robić, uciekamy na zachód. Jest 24 stycznia 1945 roku. Jakimś cudem przekroczyliśmy Wisłę. Takich taborów jak nasz jest bardzo dużo. Idziemy już miesiąc, prowadzi nas ksiądz. Jest świetnym nawigatorem. Nie udało się. Przez swoją lornetkę nasz duchowny dostrzega Rosjan. Dopadli nas. Przed moimi oczami widzę straszne obrazy. Zamykam je. Przytulam się do mamy. Nagle czuję, że jakiś obcy pan ją szarpie. Nie chcę jej puścić, więc ten przystawia mi  do głowy pistolet. Nie puściłem mojej mamy, on odpuścił. Mijają tygodnie, żyjemy, jesteśmy w obozie przejściowym. Pomieszkujemy u obcych ludzi, potem u rodziny pod Sztumem. Wracamy do naszej wsi, do domu. Ale nie ma już Mielenz…, jest Miłoradz.  W naszym gospodarstwie mieszkają już obcy ludzie. Mama ma dokumenty potwierdzające meldunek i własność. Dom odzyskujemy w 1948 roku, ale jest zupełnie pusty, nie ma w nim naszych rzeczy. Patrzę na stajnię, w której mieszkali jeńcy, też jest pusta. Co się z nimi stało? Naszego Szkota jeszcze przez ucieczką wysłaliśmy przez Czerwony Krzyż do domu, bo był chory. Tato wrócił z wojny, jesteśmy bardzo biedni, ale przeżyliśmy. Wielu naszych znajomych straciło życie. Nie żyją moi koledzy ze szkoły.

Dzieci z dawnego Mielenz. Horst jest na środku przed nauczycielką (niektóre z tych dzieci zginęły podczas ucieczki).

Dzieci z dawnego Mielenz. Horst jest na środku przed nauczycielką (niektóre z tych dzieci zginęły podczas ucieczki).

        Tato u różnych ludzi znajduje nasze sprzęty domowe i maszyny. Musi jednak ciężko pracować, żeby je wykupić. Mamy nowych sąsiadów, mówią po polsku. Przyjechali tu z terenów południowych. Muszę nauczyć się ich języka. Przyjmuję też polskie obywatelstwo.

        Dziś jestem już starym człowiekiem, mam 81 lat. Razem z tą żuławską ziemią pamiętam piękne czasy spokoju i okrutne czasy końca wojny. Nie jestem sam, czasem widzę duchy dawnych mieszkańców przechadzające się po polach, pana w kapeluszu z aktówką, który wchodzi do budynku po dawnym podobozie. Moja żona widuje postać dziewczynki. Nie boję się duchów. Oni mnie nie skrzywdzą. Największą krzywdę żywym mogą wyrządzić tylko inni ludzie. Każdą wojnę rozpoczynają wielcy politycy, a przez ich chore ambicje cierpią zwykli ludzie.

 

 

Sylwia Kaszuba,

nauczyciel ZSiP w Miłoradzu

 

        Opowiadanie przedstawia prawdziwą historię miłoradzkiej wsi. Zostało napisane z myślą o zaprezentowaniu go przez ucznia klasy pierwszej gimnazjum ZSIP w Miłoradzu na VII Pomorskim Konkursie Krasomówczym PTTK w Gdańsku. Jakub Rzoska, który w trakcie konkursu wcielił się w postać Horsta, zajął 3 miejsce.

 Przedwojenne zdjęcia pochodzą z rodzinnego albumu Kasi i Janka Burchardt.  Zdjęcia współczesne autorstwa Grażyny Saniuk 

I pozwólcie, że na koniec przypomnę ostatnie zdanie opowiadania…:

Każdą wojnę rozpoczynają wielcy politycy, a przez ich chore ambicje cierpią zwykli ludzie.


ZOBACZ TAKŻE

DSC_2342-01Dawna Wozownia – Kasia i Janek Burchardt 

Dawna Wozownia to tajemnicze miejsce na Żuławach, które pobudza wyobraźnię. Od właścicieli obiektu usłyszeć można wiele porywających opowieści. Ciekawe jaką historię skrywa duch małej dziewczynki?!
Dawna Wozownia to miejsce niby zlokalizowane w centrum wsi Miłoradz, a jednak na klimatycznym, polnym uboczu. Znajdziecie tu mnóstwo starych przedmiotów, gustownie i ze smakiem wyeksponowanych w przytulnym wnętrzu obiektu pochodzącego z XIX wieku. Jednak największym skarbem Dawnej Wozowni są jej właściciele, Kasia i Janek Burchardt, będący duszą tego miejsca.

https://kochamyzulawy.wordpress.com/2016/01/18/dawna-wozownia-kasia-i-janek-burchardt-wywiad/

 

Prapradziadkowie Woyke z rodziną w Świbnie lub Przegalinie – 1910 r.

Prapradziadkowie Woyke z rodziną w Świbnie lub Przegalinie – 1910 r.

Wolfgang Naujocks – wywiad 

Wolfgang Naujocks– pasjonata historii, genealogii, miłośnik Żuław.
Jego korzenie rodzinne sięgają kilkuset lat wstecz i powiązane są z Gdańskiem i z Żuławami. On sam urodził się w Bawarii, ale dopiero po przeprowadzce do Gdańska, a potem na Żuławy poczuł, że „wrócił” do domu.

https://kochamyzulawy.wordpress.com/2013/05/26/wolfgang-naujocks-wywiad/

Reklamy

4 thoughts on “Wojna oczami małego Horsta, żuławiaka

  1. Pingback: Miłoradz i okolice – „Zwiedzamy Żuławy” | Kochamy Żuławy

  2. Pingback: Podsumowanie roku 2016 | Kochamy Żuławy

  3. Fajnego masz bloga. Uwielbiam tu wracać ponieważ każdy twój wpis czytam z ciekawością. Twoje wpisy czyta się z przyjemnością co sprawia że człowiek się nie męczy siedząc tutaj. Tak 3maj.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s