Żuławy nocą

Żuławy – piękne o każdej porze roku, ale czy też o każdej porze doby? Czy pogrążone w ciemnościach Żuławy mogą być piękne także i w nocy? Co takiego dostrzec można w owianym mrokiem domu podcieniowym? Czy oblane czernią i pogrążone we mgle żuławskie nekropolie nie są nocą zbyt tajemnicze i niedostępne? Czy Żuławy nocą to w dalszym ciągu gościnne miejsce?
Zapraszam do wywiadu z Arkadiuszem Kuźmińskim – pasjonatem fotografii, który od 10 lat prowadzi foto-blog „Chosse-Fotografia” www.chosse.wordpress.com. Arek pokochał Żuławy, a nocne eskapady to dla niego prawdziwa gratka.

tytul


marynowy-3-kopiaDlaczego tak chętnie wracasz na Żuławy nocą? Co takiego Cię urzekło w nocnej odsłonie tego regionu?
Nocne Żuławy dla „laika” to ciemność. Prawie jak w filmie seksmisja „Ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę”. Dla mnie to coś więcej niż tylko ta ciemność. Po dłuższej chwili oczy się do tej ciemności przyzwyczajają i nagle okazuje się, że można zobaczyć coś więcej – więcej gwiazd, więcej szczegółów, więcej ciekawej gry świateł. Do tego mogą dojść jeszcze jakieś zdarzenia atmosferyczne – burze, pełnie księżyca, mgły, itp.
Żuławy to też jedno z miejsc, gdzie nieboskłon pokazuje coś czego nie widać w centrum Gdańska – mnogość gwiazd. Jest spokój, czas zwalnia, słychać szczekanie psów, w oddali szum miast… Jest tajemniczo.

Zabytki, czy też miejsca codziennie mijane za dnia i nieciekawe, dzięki temu można wyeksponować inaczej. Dlaczego więc nie próbować nocą? 🙂

palczewo-1-kopia

Gdy oglądam Twoje nocne zdjęcia Żuław to widzę znane mi miejsca w nieznanej odsłonie. Nie mam jednak pojęcia jak wygląda praca „za kulisami”. Ile musisz poświęcić czasu i pracy, by uzyskać zadowalający Cię efekt?
Jak już powiedziałem przed chwilą wiele z miejsc, które pojawiają się na moich zdjęciach wiele osób mija każdego dnia. Wiele z tych miejsc turyści znają tylko w odsłonie dziennej. Mało kto odwiedza Żuławy nocą.
Postanowiłem spróbować pokazać Żuławy właśnie o tej porze doby – po zmroku.
Nagle dom podcieniowy lub nagrobek zmieniają się…
Aby coś takiego wykonać trzeba się odpowiednio przygotować. Najlepiej zacząć od sprawdzenia pogody w danym dniu. Jeśli chcemy na zdjęciach mieć gwiazdy, musi być najlepiej bezchmurne niebo. Jeśli mamy kilka dni złą pogodę pojawić się mogą „okienka pogodowe” i te czasem zaskakują bo pojawiają się nagle.

kombinacje z latarką

kombinacje z latarką

Obok sprawdzenia pogody należy zajrzeć jeszcze do map Google – a dokładniej zobaczyć czy w danym miejscu są lampy uliczne, czy też w dane miejsce można dojechać. I na koniec Google Earth – aplikacja pozwala zobaczyć jak wygląda widok w danym terenie po zmroku.
Przygotowania zajmują czasem 2-3 dni. A w przypadku załamania pogody dochodzi jeszcze – czekanie. W ramach zwiększenia powodzenia i bezpieczeństwa podczas wykonywania zdjęć np. domu podcieniowego można nawiązać kontakt z właścicielami danego obiektu.
Jak już uda nam się wybrać miejsce, dopisze pogoda i mamy czas na wyprawę warto namówić na wyprawę jeszcze kogoś – drugą osobę, z którą nie będziemy czuli się samotni,  która może nam pomóc np. z dodatkowym światłem oraz z kim będziemy czuli się bezpieczniej. Jeśli ktoś lubi samotne wyprawy też warto się dodatkowo przygotować i zainwestować w bezpieczeństwo – zakupić środki ochrony indywidualnej – i nie mówię tutaj o rękawiczkach lateksowych – oraz dodatkową latarkę – polecam taką o mocnym strumieniu światła, dalekosiężną i dodatkowo metalową – zaczepno-obronną.
Jeśli chodzi o sprzęt – bez dobrego i stabilnego statywu najlepiej sobie odpuścić  takie nocne wypady. Statyw to jedna z podstaw dobrych zdjęć. Z dodatkowego sprzętu jest niezbędny wężyk spustowy i co najważniejsze – jasne obiektywy. Jak ktoś ma jeszcze ciekawe filtry – np. gwiazdkowy, przeznaczony do astrofotografii to można się zacząć bawić i eksperymentować. Dodatkowo można pobiegać trochę z latarką, pobawić się światłem zewnętrznym… Kreatywność i jeszcze raz kreatywność.
Obok sprzętu fotograficznego warto zainwestować w czołówkę, aby zwolnić sobie ręce podczas ustawiania sprzętu. Resztę wykonuje aparat i oczywiście czas, a ten bywa najważniejszy.

zabawa z czasem naświetlania

Wypad w nocny plener, nazywany żartobliwie „nocnym fototripem” zajmuje przeciętnie kilka godzin. Czasem wykonanie jednego zdjęcia zajmuje ponad 30 minut. Wszystko zależy od tego co i jak chcemy pokazać. Po przyjeździe z nocnego wypadu bywają też chwile spędzone w programach graficznych – poprawa kadru, odszumianie zdjęcia, itp. Ale z takich pomocy staram się nie korzystać jeśli nie ma takiej konieczności – co jest ważne np. podczas konkursów fotograficznych, w których często „poprawienie zdjęcia” jest niemile widziane.
A czy dany efekt jest zadowalający czy też nie – bywają chwile, że jestem zły na siebie, że zmarnowałem możliwość danego założonego tematu do wykonania. Ale zawsze można coś poprawić w przyszłości. Najważniejsze jednak aby to co robię podobało się innym.

w-drodze-do-miejscowosci-marynowy-kopia

Z jakimi problemami spotykasz się przy fotografowaniu Żuław nocą?
Jak z każdą fotografią pojawiają się pewne problemy podczas fotografowania Żuław nocą. Jednym z największych problemów bywają lampy uliczne – domy podcieniowe stoją głównie przy ulicach i są oświetlone „rykoszetem” przez latarnie. To mocno utrudnia wykonanie zdjęć.
Należy też uważać na mieszkańców oraz psy. Dość często fotograf odbierany jest jako nocny intruz – złodziej.

wisla-krolewieckab_filtered-kopiaA nie jest Ci zimno? Chociażby w dłonie…
Temperatura to jeden z niesprzyjających czynników, z którym trzeba sobie poradzić. Doskwiera szczególnie w zimie. Dobre buty, grube skarpety ubranie „na cebulkę”, dobra czapka lub kominiarka, podgrzewacze dłoni i stóp oraz termos z gorącą herbatą i kawą to jedna z podstaw fotograficznych wypadów. Zawsze staram się posiadać ubranie odpowiednio dobrane do warunków, choć nie powiem – jak można zaparkować samochód tuż obok i sobie w nim usiąść to jest komfortowo.

Czy spotkały Cię zabawne sytuacje w trakcie nocnych sesji?
Astrofotografia Żuławska 🙂 niesie ze sobą różne sytuacje – zabawne jak również te „mrożące” krew. Na szczęście nic złego mnie jeszcze nie spotkało, ale z tym nigdy nic nie wiadomo.
Zacznę może od tych zabawnych – miejscowość Izbiska – styczeń, 1:30 w nocy. Jadę, z kolegą Wojtkiem, moim małym samochodem po wykonaniu zdjęć okrągłego domu. Prowadzi nas GPS ośnieżoną drogą i nagle po minięciu tablicy „Teren zabudowany” tak jakbyśmy na pole wjechali. Ale dobrze, nie będziemy się kłócili z GPS-em. Droga do Stegienki wiedzie dalej to staramy się przebić przez „drogę”. Nagle samochód staje – koła się kręcą, ale ani w przód ani w tył nie chce ruszyć. Wojtek włączył latarkę i mówi, że chyba widzi elektrycznego pastucha po swojej prawej stronie.
Po 30 minutach walki udało nam się jakoś wyjechać. I wrócić na asfalt. Cały czas byliśmy przekonani, że wjechaliśmy w pole lub jakąś łąkę. Postanowiliśmy wrócić w to miejsce za dnia i faktycznie – jechaliśmy dobrze – według mieszkańców i GPS była to droga – niestety jednak nie na warunki samochodu osobowego – jakiś dramat.

izbiska-kopia

Inna historia – marzec i nocne Palczewo. Szukaliśmy dawnego wiatraka. Przejeżdżaliśmy obok niego trzy razy i nic. W GPS jest, w realu go nie ma. Dopiero po chwili zobaczyliśmy, że faktycznie jest zarys budowli więc dotarliśmy na miejsce.

palczewo-2-kopia

trutnowy-podcienA może miałeś spotkania mrożące krew w żyłach? Wszak zdarzyło Ci się fotografować żuławskie cmentarze ciemną nocą 😉
Z tych mrożących krew w żyłach historii prym wiedzie miejscowość Trutnowy. Prawie środek nocy. Rozstawiłem się ze sprzętem w przy domu podcieniowym w zaroślach. Samochód zaparkowany obok. Zachowywałem się specjalnie głośniej – w końcu tylko złodzieje są cicho – od czasu do czasu sprawdzałem teren czy nikt mnie nie zachodzi od tyłu, bo jakieś głosy było słychać. Okazało się, że nagle z krzaków od frontu pojawia się rolnik z widłami i w zaparte idzie, że jestem złodziejem, co robię o tej godzinie, w tym miejscu. I że co to za zdjęcia jak jest bardzo ciemno. Po wylegitymowaniu się i wyjaśnieniu wszystkich tajników nocnej fotografii odpuścił i wrócił do domu.

Ostatnio w Stawcu, które odwiedziłem z Krisem i Anią, też pojawił się pobliski mieszkaniec, który wziął nas za „poszukiwaczy skarbów” biegających z wykrywaczami metalu po cmentarzu… Znowu tłumaczenie, że to nie jest tak jak on myśli.

Bywa różnie – grunt, to nie tracić odwagi i trzeba być gotowym na wszystko.

Czy masz w najbliższych planach kolejne nocne wypady?
Jeśli chodzi o pomysły na zdjęcia – jak to bywa z pomysłami – pojawiają się nagle i są dość często spontaniczne.
Nocna burza – tego nie udało mi się jeszcze na Żuławach złapać. Dochodzi tutaj dodatkowy „dreszczyk emocji” związany oczywiście z bezpieczeństwem – swoim i sprzętu.
Mam nadzieję, że w końcu uzbieram jakiś materiał, którym można będzie się podzielić w jakimś albumie fotograficznym lub podczas wystawy fotograficznej.

marynowy-2-kopia


1267256_544518988936329_1074831995_oWięcej zdjęć na: www.chosse.wordpress.com oraz profilu FB – www.facebook.pl/chossefotografia – serdecznie zapraszam! Na blogu znajdziecie zdjęcia nie tylko z Żuław. Są tu także reportaże z wypadków, pożarów, działań medycznych lub też wydarzeń okolicznościowych.

Na mojej stronie można zobaczyć – opowiada Arek – że przez 10 lat moje spojrzenie na świat przechodziło ewolucję. Każdy fotograf – zawodowiec lub amator – szuka swojego miejsca. Ja też ciągle szukam i znajduję taką niszę – zarówno na Żuławach jak również w nocnych zdjęciach. A połączenia Żuław nocą jest jak na tą chwilę mało – na szczęście :).

mistrz-selfie

Mistrz selfie 😉


A na deser kilka nocnych ujęć z pobliskiej Mierzei Wiślanej 🙂

 

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.


ZOBACZ TAKŻE:

DSC_0988~2Foto-spacer po Nowej Kościelnicy
Jeśli Żuławy chodzą za Tobą, czy raczej Ty chodzisz za nimi😉 ale na dworze jest jeszcze zimno, albo nie masz czasu na całodzienną wycieczkę, to pomyśl, czy ciekawym wyjściem nie jest spokojny spacer po jednej z żuławskich wsi.

I tak też zrobiłam. Pojechałam do Nowej Kościelnicy w Gminie Ostaszewo, gdzie Ania Krokosz, mieszkanka i miłośniczka Żuław, pokazała mi nieznane zakątki swojej wsi. Zapraszam do alternatywnego zwiedzania Nowej Kościelnicy, tym razem prawie bez żelaznych punktów – domów podcieniowych, ale za to zaglądając w boczne uliczki.

https://kochamyzulawy.wordpress.com/2015/03/07/foto-spacer-po-nowej-koscielnicy/

IMG_8866Makowe pole
Nieczęsto się zdarza, że jadę na Żuławy w celach typowo fotograficznych, gdzie krajobraz ma być tylko tłem. W sumie, nigdy tak się nie zdarzyło. Takie zdjęcia robiło się „przy okazji”. Tym razem jednak szykował się właśnie taki wypad, a wszystko dlatego, że Ania S. wymarzyła sobie sesję zdjęciową w makach.

https://kochamyzulawy.wordpress.com/2014/06/22/makowe-pole/

IMG_6045Żuławy dla początkujących
Jest taka kraina, gdzie woda wyznacza rytm życia. To właśnie ten żywioł stworzył najmłodszy region w Polsce. Mowa o Żuławach, które swe powstanie zawdzięczają Wiśle.

Żuławy charakteryzują się płaskim terenem, prawie pozbawionym lasów, poprzecinanym licznymi rzekami, strumykami, kanałami i rowami. To region usiany polami uprawnymi (ach ten rzepak!), ale mimo to, praktycznie w każdej wsi znajdziemy cenne, zabytkowe domy, a i średniowiecznych kościołów też tu sporo! To także region obsadzony wierzbami kryjącymi się w jesiennej, nostalgicznej mgle. Region osnuty tajemnicą, którą zabrali ze sobą w 1945 r. dawni mieszkańcy, a którą odkrywamy na nowo.

https://kochamyzulawy.wordpress.com/2016/02/28/zulawy-dla-poczatkujacych-wizytowki-regionu/

Reklamy

3 thoughts on “Żuławy nocą

  1. Pingback: Podsumowanie roku 2016 | Kochamy Żuławy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s