Gospodyni na Żuławach

Pana na Żuławach wszyscy znają. Teraz pora na Gospodynię na Żuławach – a konkretnie czasopismo „Gospodyni”, które liczy już sobie 60 lat istnienia!
Moim zadaniem było opowiedzenie o Żuławach, o Stowarzyszeniu „Kochamy Żuławy” oraz o blogu. Nie byłabym jednak sobą, jeśli nie zaproponowałabym „żywej lekcji” w terenie ;). I tak oto zabrałam Ewelinę Cisłak i Piotra Walichnowskiego w krótką podróż po Żuławach, przedstawiając im, przede wszystkim, sylwetki kilku Żuławianek. 


Na słomie w starym spichlerzu
Zaczęliśmy z przytupem – aż uniósł się kurz. Weszliśmy do starego spichlerza, do którego nikt od roku nie zaglądał (nikt poza dzikimi zwierzętami :P). Ten pięknie zdobiony drewniany budynek gospodarczy mieści się w Nowej Kościelnicy. Trzeba przyznać, że to miejsce ma prawdziwą moc przyciągania. Osobiście to czuję się tam jak u siebie – mimo iż byłam tam tylko kilka razy, to miejsce to darzę ogromną sympatią. Ale pamiętajmy, że spichlerz to nie tylko ściany  – to także ludzie, którzy tworzą jego klimat. 🙂
To właśnie tu rozpoczęliśmy prace nad reportażem. Oczywiście zajrzeliśmy też do pracowni Manufaktury Hersztek. W naszej podróży po zakamarkach gospodarstwa towarzyszyła nam Ania Krokosz, pełniąca rolę przewodniczki.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Spichlerz to bardzo ważne miejsce – to tutaj odbyło się jedno z najciekawszych wydarzeń jakie zorganizowało Stowarzyszenie „Kochamy Żuławy”. Pamiętny „Spichlerz Poezji” do tej pory porusza nasze serca …

Relacja z wydarzenia „Spichlerz Poezji” -> http://kochamyzulawy.pl/index.php/nasze-dzialania/happeningi/139-spichlerz-poezji

Na kawie w cieniu podcienia
Punkt drugi naszego dnia: remontowany dom podcieniowy i spotkanie z żuławianką aktywnie pozyskującą fundusze z różnych dotacji. Pani Mariola Nowak zabrała nas w podróż z podcieniem w roli głównej. Dom został uratowany w ostatniej chwili, niewiele już brakowało by popadł w ruinę. Remont zabytkowego obiektu nie jest prosty, a trzeba zwrócić uwagę także na rozmiar tego domu. Trzeba się liczyć z ogromnymi nakładami pieniężnymi oraz z uciekającymi terminami. To zadanie tylko dla prawdziwych pasjonatów, którzy na taki dom nie patrzą poprzez pryzmat zysku, tylko kochają go całym sercem i pragną ratować mimo wszystko!

Zwiedziliśmy wnętrze domu (jeszcze jest w trakcie remontu), a potem, zasiadając na pobliskim tarasie, kontynuowaliśmy miłą rozmowę.  Czas płynął dalej, ba… można rzecz nawet, że czas uciekał – bo nie wiedzieć kiedy, zrobiło się bardzo późno i niestety musieliśmy pojechać dalej.

Na tajemniczym cmentarzu
Dotarliśmy na cmentarz mennonicki w Stawcu – jeden z najpiękniejszych na całych Żuławach. Gdy o nim myślę, natychmiast przed oczami stają mi obrazy z opowiadań Kasi Czaykowskiej: o współczesnych mennonitach poszukujących swych przodków na Żuławach, o chwilach ogromnego wzruszenia gdy spotykają się dawni sąsiedzi, którzy widzieli się ostatni raz w czasie wojny, o wspomnieniach dawnych domów, po których pozostały tylko terpy i sady. Przypomina mi się także dywan niebieskich niezapominajek, o którym to Kasia także wspomina – szukaliśmy, tym razem niestety niewiele niezapominajek się ostało.

Na schodach starego wiatraka
Nie mogłam nie zabrać Eweliny i Piotra do palczewskiego wiatraka. Wszak to prawdziwa wizytówka naszego regionu. Stoi dumnie, spoglądając na żuławskie pola. Jest przepiękny! Z zewnątrz wiatrak wygląda okazale (wszak kilka lat temu przeszedł remont poszycia), ale to tylko pozory, wewnątrz natomiast jest inaczej. Wiatrak niszczeje, i to widać gołym okiem. Powoli dopada go przygnębiająca rzeczywistość. Czy znajdzie się ktoś, kto odkupi wiatrak (jest na sprzedaż) i tchnie w niego nowe życie?

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Na spotkaniu z poezją w drewnianym kościółku
A co jeśli połączymy wyjątkowe miejsce z wyjątkową osobą? Mały, przepiękny drewniany kościółek z lokalną, żuławską poetką? Wynikiem jest wzruszenie i poruszenie – dogłębne.
W drewnianych, malowanych wnętrzach palczewskiej świątyni spotkaliśmy się z panią Ryszardą Wójcik. W tym jakże pięknym otoczeniu, w spokoju i ciszy jaka otula żuławską wieś, mogliśmy wysłuchać rozmowy o poezji pisanej po nocach.

Dlaczego tak lubię wiersze pani Rysi? Bo są proste – w sensie zrozumiałe, a jednocześnie głębokie i bardzo życiowe.  Są barwne i gdy je czytam lub słucham gdy ktoś je recytuje – nie mam problemu by oczami wyobraźni zobaczyć te miejsca opisywane przez autorkę.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Na rynkach małego miasteczka
Nowy Staw jest bardzo uroczym miasteczkiem i mimo iż jest niewielkie to posiada aż dwa rynki otoczone kamieniczkami oraz całkiem sporo zabytków. Najbardziej znane obiekty to słynny Ołówek (Galeria Żuławska), Kolegiata Żuławska czy dawna słodownia „EB”. Do tego jest tu wiele starych, urokliwych domów, kamienic i chat.
Według pierwotnego zamysłu, w Nowym Stawie chcieliśmy spotkać się z Ewą i Pawłem Kot ze Stowarzyszenia Miłośników Nowego Stawu. W tym terminie jednak oboje byli niedostępni, więc honory czynił Andrzej Jaworski – członek SMNS.
Przypomnę, że Nowy Staw poznawaliśmy niedawno, w ramach projektu „Zwiedzamy Żuławy”. Poniżej znajdziecie zdjęcia prezentujące szkice nowostawskie – znajdują się w restauracji „Nowy Staw”.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

 Na polu, z widokiem na Żuławy
Goście zmęczeni? Zapewne… Ale przecież jest jeszcze wisienka na torcie! Idziemy w miejsce nieco odludne. Nikt przypadkowy raczej tu nie trafi. Jest cicho…
Stoimy na mostku, nad rzeką Świętą, spoglądamy na wierzby skrupulatnie i z zamysłem posadzone po jednej stronie brzegu. Po drugiej stronie jest pole – jeszcze rok czy dwa lata temu kwitł tu żółciutki rzepak. Dziś rosną buraki.
Słońce chyli się ku zachodowi, a my, stojąc między polem a rzeką, kręcimy ostatnie ujęcia. Zmęczenie robi swoje, ale i tak doceniamy piękno otoczenia i tę jedną wierzbę, samotnie przeglądającą się w leniwej Świętej…


„Dzień na Żuławach”

Świt na Żuławy rześko zawitał
W delcie Wisły rozpoczął się dzień
Przez okiennice słońce przebija
W spichlerzu rozświetla skryty cień.

Wiatrak w Palczewie – widok z okna

Manufaktura prężnie pracuje
Kafle żuławskie suszą się
Dom podcieniowy drzwi swe otwiera
Swoją historią otuli Cię.

Tuż po południu, gdy słońce wysoko
Szumi żółty rzepaku las
Na mennonickiej nekropolii
Pod koniec wojny zatrzymał się czas.

Wiatrak holender skrzydłem przywita
Wszystkich, którzy odwiedzą go,
W małym kościółku poezja płynie
Jakże magiczne są chwile to.

Aromat obiadu jest już nad rynkiem
Wdarł się nawet na kolegiaty grzbiet
Samotna wierzba spogląda w rzekę
Słońce w Świętej utonie wnet.


Ten dzień był bardzo intensywny. Mimo iż odwiedziliśmy tylko kilka miejsc, to całe spotkanie trwało ok. 13 godzin! Starałam się wybrać takie lokalizacje, by pokazać różnorodność Żuław, by przedstawić też kilka fascynujących kobiet, a też by odległości między punktami były niewielkie. Mimo to mam wyrzuty sumienia, że w tylu miejscach jeszcze nie byliśmy i tylu osób nie odwiedziliśmy. Mam nadzieję, że magazyn Gospodyni jeszcze nie raz zajrzy na Żuławy – jest dużo do nadrobienia! 😛

A w międzyczasie czekamy na efekty naszej sobotniej pracy :).

Fot. Piotr Walichnowski


ZOBACZ TAKŻE:

Żuławska poezja Ryszardy Wójcik
Ryszarda Wójcik to silna kobieta, która nie boi się walczyć z przeciwnościami losu. To poetka, która przedstawia codzienność w niecodzienny sposób. To czarodziejka, która czaruje i hipnotyzuje  wypowiadanymi słowami.
To romantyczna dusza, która wędrując po Pomorzu, odnalazła spokój na Żuławach.

https://kochamyzulawy.wordpress.com/2014/01/20/poezja-pani-ryszardy-wojcik-wywiad/

Nowy Staw z przewodnikiem
Nowy Staw to jedno z moich ukochanych miejsc na Żuławach. Pojawił się już na początku mojej przygody z tą „depresyjna” krainą. Często chętnie tu wracam – czy to prywatnie czy w ramach Stowarzyszenia „Kochamy Żuławy”.

https://kochamyzulawy.wordpress.com/2017/06/01/nowy-staw-z-przewodnikiem-zwiedzamy-zulawy/

Nowa Kościelnica z przewodnikiem
W lipcu 2015 roku Ania Krokosz ze Stowarzyszenia „Kochamy Żuławy”, w ramach kolejnego wydarzenia z cyklu „Zwiedzamy Żuławy”  zabrała prawie 70 osób na spacer po Nowej Kościelnicy.
Dzisiaj odkrywać będziemy – zachęcała przewodniczka – przede wszystkim piękno Nowej Kościelnicy. Piękno małej, żuławskiej miejscowości. Piękno, które kryje się właśnie w zabytkowych domach, w podcieniach, na starych fotografiach i w przedmiotach, ukryte w rozmowie z mieszkańcami pamiętającymi jeszcze czasy powojenne, kryjące się w otaczającej nas przyrodzie…

https://kochamyzulawy.wordpress.com/2015/11/15/nowa-koscielnica-spacer-z-przewodnikiem/

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s