Ona i dom, który tańczy – wywiad / Małgorzata Oliwia Sobczak

Żuławy – każdy odbiera je na swój indywidualny sposób. Jedni twierdzą, że jest tu ewidentnie płasko, ponuro i depresyjnie, inni skarżą się na reumatyzm, kolejni patrzą na nie przez pryzmat roli, jeszcze inni podziwiają drewnianą architekturę, ale są i tacy, którzy widzą je przez „różowe okulary”. Co człowiek, to inne spojrzenie i inna historia.

Jakie są jednak Żuławy według Małgorzaty Oliwii Sobczak? Bez wątpienia bardzo skomplikowane. Z jednej strony emocjonalne, aż do granic wytrzymałości, z drugiej strony okrutne, bo wiążą się z bolesnymi wspomnieniami. Są po części radosne, barwne, soczyste i smaczne – jak dary ziemi żuławskiej, którymi nasza autorka delektowała się w trakcie wakacji w Drewnicy. Są magiczne, tajemnicze, okryte niewyjaśnionymi historiami. Zmuszają do refleksji, prowadzą do szaleństwa, a nawet zadają ból, z którym ciężko poradzić sobie przez całe życie…

Żuławy dla Małgorzaty to liczne wspomnienia, które są ulotne jak dmuchawce na bezkresnej łące. Te wspomnienia zostały zebrane przez autorkę i wykorzystane do stworzenia fabuły powieści osadzonej głównie w Drewnicy i Żuławkach. W książce „Ona i dom, który tańczy” czasy powojenne przeplatają się z teraźniejszością – mają ze sobą ścisły związek przyczynowo skutkowy. To nie tylko opowieść o trzech kobietach. To fascynująca podróż przez historię opisywanych ludzi i miejsc. To także świat magii widzianej oczami dziecka, oraz świat pełen tajemnic, których rozwiązanie zmusza do głębokiej refleksji.


Tańczący dom – zestawienie z tytułu powieści jest dość zaskakujące. O co w tym chodzi?

Małgorzata Oliwia Sobczak: Tytułowy dom jest jednym z bohaterów powieści, pełniąc kluczową rolę w książce. To w dużej mierze w jego przestrzeni osadzona jest fabuła. Dom jest też płaszczyzną, która łączy kobiety reprezentujące trzy inne pokolenia. No i przede wszystkim dom jest świadkiem wszystkich zdarzeń. Obserwuje, wsłuchuje się w rozmowy oraz myśli bohaterek. Ma swoje uczucia – potrafi być gniewny, nieufny, zatroskany, smutny, jak i radosny, szczęśliwy, pełen miłości. I właśnie wtedy, gdy dom czuje się bezpiecznie, tańczy. Dom kocha muzykę skrzypiec, która stanowi bardzo ważny motyw w powieści. Oczywiście wynika to z jego własnej historii, którą dom opowiada w jednym z rozdziałów. To historia, która zdeterminowała jego charakter i nastawienie do ludzi, ale także wpłynęła na życie głównych bohaterów. Można zatem powiedzieć, że dom jest przestrzenią magiczną i przekroczenie jego progu ma swoje konsekwencje.

Twoja książka przesycona jest magią. Jak czytelnik powinien odbierać te nadprzyrodzone zjawiska? Czy w powieściowej przestrzeni dom faktycznie tańczy, czy to tylko wyobraźnia bohaterek?

Fot. Sara Stima

MOS: Postrzeganie magii, która przenika książkę, zależy tylko i wyłącznie od czytelnika. W sumie cała fabuła opiera się właśnie na konfrontacji tego, co duchowe, nadprzyrodzone i mistyczne, z tym, co realne i wytłumaczalne pod względem naukowym. Tego rodzaju antagonizm posiada rodowód romantyczny. Podobnie jak w utworach powstałych w okresie romantyzmu, w mojej powieści ściera się opcja, w ramach której światem rządzą prawa poznawalne rozumem i potwierdzalne przez empiryczne doświadczenia, oraz kierunek, w którym istnieją zjawiska niemieszczące się w rozumowym sposobie widzenia świata. Mamy tutaj z jednej strony światopogląd zamknięty na wszystko, co wykracza poza naturalny ład, oraz z drugiej strony wyobraźnię, która stanowi otwarcie na istnienie tajemnicy. Doskonałym przykładem takiego dualizmu jest motyw świcek, które pojawiają się w powieści. Zgodnie z ludowymi żuławskimi wierzeniami świcki w postaci zabłąkanych ogników unoszących się tuż nad ziemią lub w konarach wierzb to dusze umarłych, które postanowiły nie odchodzić z naszego świata. Przeniosłam te wierzenia do fabuły książki i wypełniłam przestrzeń literacką pojawiającymi się w nocy ognikami, w tym świcką przyjmującą formę nieżyjącej dziewczynki z warkoczykami – Władzi. Z drugiej strony wskazałam też na naukowe wyjaśnienie zjawiska jaśniejących w nocy światełek, które po chwili gasną. Okazuje się bowiem, że na podmokłych terenach dochodzi do procesu wydzielania i samoistnego zapalania się metanu, co właśnie skutkuje takimi świetlistymi efektami. W takim kontekście czytelnik może odczytywać wszystkie nadprzyrodzone wydarzenia jedynie przez pryzmat mocno rozwiniętej wyobraźni głównych bohaterek, szaleństwa lub głębokiej wiary w ludowe legendy. Może też poddać się magii Żuław i uwierzyć we wszystko to, co odczuwają i dostrzegają główne bohaterki  − zarówno w obecność duszy, jak i taniec i oddech domu. Parafrazując Mickiewicza, do mnie osobiście bardziej przemawiają czucie i wiara niż mędrca szkiełko i oko. Jednak nie narzucam swojego sposobu myślenia i myślę, że również racjonaliści odnajdą się w fabule książki.

 

Dlaczego właśnie Żuławy znalazły się w Twojej powieści?

Fot. Jacek Chmielewski

MOS: Żuławy Wiślane są dla mnie bardzo osobistą przestrzenią. W żuławskiej wsi o nazwie Drewnica zamieszkali po wojnie moi dziadkowie wraz z rodzinami, migrując z okolic Lipna i Trutowa. Tam babcia i dziadek się poznali i pobrali, a na świat przyszły moja mama i ciotki, które wychowywały się w pięknym gburskim domu. W Żuławkach, w których również częściowo rozgrywa się akcja książki, pobrali się moi rodzice, weseląc się w tytułowym domu. Choć moi rodzice rozpoczęli swoje wspólne życie we Wrzeszczu w Gdańsku, to w Drewnicy wraz z siostrą i kuzynostwem spędzaliśmy każde zimowe ferie i letnie wakacje. Tam spędzaliśmy święta i obchodziliśmy hucznie imieniny i urodziny dziadków. Żuławy z tego też względu są dla mnie symboliczną kwintesencją dzieciństwa, złożonego z zaśnieżonych, pełnych zasp zim, podczas których ogień huczał w kominie, a członkowie rodziny grali wspólnie przy stole w tysiąca, oraz upalnego, słonecznego lata, gdy wspinaliśmy się na drzewa w sadzie, zjeżdżaliśmy po sianie w stodole, biegaliśmy po polach z kieszeniami pełnymi strąków grochu i opalaliśmy się na wale. Żuławy czy ściślej gospodarstwo dziadków w Drewnicy sytuowane pośrodku pól, w sporym oddaleniu od centrum wsi, to moja osobista Arkadia – kraina szczęśliwości, bezpieczeństwa i beztroski. Co ciekawe, nawet gdy byliśmy dziećmi, zawsze odczuwaliśmy magię przestrzeni Żuław, wypełnioną duchami, nadprzyrodzoną energią i zjawiskami, które trudno było czasem wytłumaczyć. Przyjmowaliśmy ją zupełnie naturalnie, nigdy niczemu się nie dziwiąc i nie kwestionując tego, czego doświadczaliśmy.

Fot. Jacek Chmielewski

Pomijając osobiste przywiązanie i umiłowanie do Żuław, cała historia tego regionu, jego natura, rzeźba terenu i specyficzny klimat, jaki tam panuje, sprawiają, że stają się doskonałą, niezwykle wdzięczną przestrzenią literacką. Żuławy znajdują się na podmokłych, płaskich jak naleśniki terenach. Tytułowy dom stoi samotnie wśród ciągnących się po horyzont pól, przecinanych tylko niskimi szpalerami wierzb. To rzadko spotykany, mocno otwarty obszar, znajdujący się z dala od cywilizacji, na którym zawsze wieje silny wiatr. Niosą się tu echa dźwięków powstających kilometry dalej. Można usłyszeć ujadanie psów z mocno oddalonych gospodarstw. Cała ta przyrodnicza otoczka mocno wpływa na stan psychiczny człowieka, który przebywa tam przez dłuższy czas. Otwartość, rozległość i zarazem odosobnienie tych terenów może kształtować głosowe i obrazowe miraże, prowadząc wręcz do szaleństwa. To świetna materia dla pisarza. Choć Czesław Miłosz tylko kilkakrotnie odwiedził Drewnicę, w której po wojnie w wyniku przesiedleń zamieszkali jego matka Weronika i brat Andrzej, to jednak i noblista wyraźnie odczuł szczególny klimat Żuław, do którego odniósł się w kilku wierszach oraz w licznych zapiskach publikowanych w 1945 roku w krakowskich pismach „Dziennik Polski” i „Przekrój”. Pisząc o Żuławach w kontekście przedwczesnej śmierci matki, Miłosz postrzegał je przez pryzmat historyczny, filozoficzny, moralny i religijny. Żuławy są bowiem krainą wielowymiarową: skrajnie duchową, ale także przez wzgląd na swoje dziedzictwo kulturowe intelektualną. Prowokują szereg sprzecznych emocji i odczuć, pobudzają do rozważań egzystencjalnych, wzmagają chęć poznania tego, co kryje się pod ich dotykalną powłoką.

Czy pisanie powieści, w której przeplatają się losy Twojej rodziny, było dla Ciebie trudne? Czy wręcz przeciwnie?

MOS: Myślę, że w pewnym sensie fakt, że w książce pojawiają się wątki prawdziwe, był pomocny, gdyż na bazie co ciekawszych opowieści powstała fabuła książki. Choć w pewnym stopniu książka naznaczona została losami mojej rodziny, to jednak można mówić tutaj jedynie o strzępach historii i pamięci. Punktami zaczepienia stały się fragmenty wspomnień członków mojej rodziny, pewne cechy szczególne moich bliskich, niekiedy jedynie nieopatrznie wypowiedziane zdanie, które rzuciło nowe światło na jakieś wydarzenie z przeszłości czy określone relacje. Tym samym inspirowanie się faktami nie stanowiło żadnej większej bariery, gdyż nie narzuciłam sobie obowiązku odzwierciedlenia prawdy, ukazania czegoś w taki sposób, w jaki zdarzyło się w rzeczywistości. Niewątpliwie tego typu ograniczenia pojawiają się podczas pisania pracy naukowej lub biografii. W tym wypadku chodziło tylko o pewnego rodzaju inspiracje, które stały się asumptem do stworzenia zupełnie fikcyjnej historii.

W powieści przywołujesz też autentyczne wydarzenia i miejsca z przeszłości Drewnicy czy Żuławek. Skąd o nich wiesz?

MOS: Przystępując do pisania, oczywiście zapoznałam się z publikacjami dotyczącymi kultury i historii Żuław. Z wykształcenia jestem kulturoznawczynią i dziennikarką, tym samym zainteresowanie taką tematyką jest mi bliskie, podobnie jak dążenie do poznania wszystkich mechanizmów i czynników leżących u podstaw kształtowania określonej tożsamości kulturowej. Na płaszczyźnie naukowej jestem zwolenniczką metody hermeneutycznej, opierającej się na dążeniu do tworzenia pogłębionej interpretacji danych zjawisk, poznawaniu szerokich kontekstów i pomnażaniu znaczeń oraz odniesień, poprzez docieranie do źródeł wiedzy. Tym samym zawsze podchodząc do określonej problematyki, staram się poznać ją od środka, traktując ją procesowo. Nigdy nie postrzegam jej jako autonomiczny wytwór, w oderwaniu od innych aspektów. W wypadku pisania powieści, której akcja dzieje się na Żuławach, zarówno tuż po wojnie, jak i w latach sześćdziesiątych i w ostatniej dekadzie ubiegłego wieku, obowiązkowo zapoznałam się z materiałami, które rozjaśniły wielowiekową, pełną perturbacji żuławską rzeczywistość. Jeśli fabuła nawiązywała do konkretnych i faktycznie istniejących miejsc, starałam się w sposób rzetelny opisać ich kształt, a także przemycić jakieś informacje kulturowe czy historyczne, aby powieść nie tylko opowiadała pewną historię, ale także w subtelny sposób edukowała i rozwijała czytelnika.

Fot. Jacek Chmielewski

Czy poza tytułowym domem, są miejsca w Drewnicy lub w Żuławkach, które są Ci wyjątkowo bliskie?

MOS: Tak, w książce znalazły się inne miejsca mające dla mnie osobiste znaczenie. Wiatrak Koźlak, w którym bawiłam się jako mała dziewczynka, stojący nieopodal gospodarstwa mojej prababci Władysławy. Holenderska zabudowa, która zawsze wywoływała u mnie nieracjonalny lęk. Tryfta, którą biegałam tysiące razy, by dostać się do centrum wsi i z powrotem do domu. Kościół w Żuławkach, park skrywający dawny cmentarz ewangelicki, huczący, podskakujący most pontonowy na Szkarpawie, dziś już zastąpiony przez stabilny most zwodzony, przez który uwielbiałam przejeżdżać z rodzicami w drodze do dziadków. Te wszystkie miejsca można odnaleźć w literackiej i rzeczywistej przestrzeni. Te wszystkie miejsca są nadal mocno zakorzenione w odmętach moich wspomnień, znacząc granice dawnej Arkadii.


Książka w sprzedaży od 30.11.17 .
Więcej informacji na: https://zaczytani.pl/ksiazka/ona_i_dom_ktory_tanczy,druk

Zajrzyj także na Facebooka autorki: https://www.facebook.com/malgorzataoliwiasobczak/


Reklamy

One thought on “Ona i dom, który tańczy – wywiad / Małgorzata Oliwia Sobczak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s