Remonty żuławskich domów – Krzysztof Szyluk / wywiad

Krzysztof Szyluk– człowiek od remontów starych żuławskich domów. Budowniczy? Majster? Kierownik robót? Sam nie wie jak się określić. Zajmuje się renowacją historycznych obiektów. Nie tylko ich konstrukcją, ale i tym co wewnątrz.  Interesują go stare techniki wykonania. Skupia się przede wszystkim na drewnianych domach, kładąc nacisk na ekologię. Ogranicza się do Żuław i ich bliskiego sąsiedztwa. Nie chce jechać dalej.

krzysztof szyluk


Dlaczego wiekowe, drewniane domy?
Z jednej strony to wykształcenie. A z drugiej? Chyba geny… gdyż we wcześniejszych pokoleniach mężczyźni w jego rodzinie też pracowali z drewnem. Najwidoczniej to tradycja.
Drewno! Ten zapach! – widać poruszenie u Krzysztofa –  Jestem od niego uzależniony. Od terpentyny – żartuje – to inhaluje pięknie! 😉

IMG_20180728_150516-01

Ale zaraz nieco poważnieje, zamyśla się. W tych chałupach  – dodaje spokojnym głosem – urzekło mnie ich piękno. One mają proporcje, proste bryły, a nawet jak są trochę skomplikowane to widać, że ludzie mieli wyobraźnię. Po chwili podkreśla też urok lokalizacji żuławskich domów, gdzie kompozycja otoczenia jest przemyślana, a wszystko współgra tworząc harmonijną całość.

Długie lata doświadczeń
Na początku nie znał się na tym fachu. Każdy jeden remont to była nauka, z każdym remontem wiedział coraz więcej.  Skąd jednak wie jak remontować (nawet składać na nowo) stare domy?  Najwięcej nauczyłem się na rozbiórkach – uśmiecha się Krzysztof –  wtedy zobaczyłem jak to wszystko jest skonstruowane. Wchodziłem w kolejne, coraz większe inwestycje.  Wtedy jeszcze nie miałem doświadczenia, ekipy. Brałem takie roboty, które mnie przerastały – wspomina – ale nie rezygnowałem z nich.
Teraz już ma tak ogromną wiedzę, że doskonale wie co robi i jest pewien swych umiejętności. Ale mimo to z chęcią oraz z pasją poszerza swój warsztat. Przez 15 lat wykonał około 30 remontów (całościowych i mniejszych inwestycji). Specjalizuje się w drewnianych domach, cegłą natomiast zajmuje się tylko w detalach (np. murowanie ścian, kominów, ogniomurów).

dsc_09852
Nowa Kościelnica. Dom podcieniowy remontowała firma z Trójmiasta, natomisat ciesielką zajmował się Krzysztof wraz ze swoją ekipą. / Na zdjęciu z 2015 r. Ania, pochodząca z Nowej Kościelnicy /

Wiedza czerpana z czasów przedwojennych
Krzysztof bazuje na starych przedwojennych podręcznikach lub na ich przedrukach.
Co ciekawe – dodaje – w tych starych książkach zmieniła się technologia wytwarzania papieru. One wytrzymują maksymalnie 100 lat a potem zamieniają się w pył. Mam dwie książki które już mi się kruszą jak je dotykam i nie mam z nich przedruku, ale mam je w głowie! A w nich są tak ciekawe metody docieplania materiałami naturalnymi (też odzyskanymi). Głównie mowa o glinie, trocinach, sieczce słomianej, matach z trzciny itp.
Jak wspomniał wcześniej, Krzysztof najwięcej nauczył się w trakcie prac rozbiórkowych, gdzie mógł dokładnie przyjrzeć się konstrukcji chat. I w dalszym ciągu, w trakcie kolejnych remontów, z zaciekawieniem przygląda się przedwojennym technikom budowania. Podglądam robotę dawnych majstrów – opowiada – idę po śladach, które zostawili w starych domach.

20210825_190915-01

Niespodzianki
To, że pojawi się coś niespodziewanego jest więcej niż pewne, bo takie dom przy remoncie zawsze zaskakują problemami, których nie da się przewidzieć w czasie kupna, czy w trakcie podejmowania decyzji o remoncie. Dlaczego? Bo dociera się do głębszych warstw, które nie są widoczne zanim się ich nie odsłoni.
Ale takie niespodzianki to nie wszystko. Gdy Krzysztof wchodzi do starego domu i rusza tę historyczną tkankę, to znajduje dawne ślady użytkowania, często bardzo powtarzalne: wiekowe tapety, przedwojenne gazety. Bywa, że odkryje jakieś polichromie, co jest dla niego bardzo ciekawym znaleziskiem. Odsłania posadzki ukryte pod warstwami betonu. Znajduję różne artefakty – kontynuuje wspomnienia – pamiątki życia codziennego, albo listy. Dużo jest tego, ale najcenniejsza jest chałupa i to mi wystarczy.

received_255014106622941

Ostaszewo. Jeden z remontowanych domów. Fot. Krzysztof Stelmasiński

Ekscytacja i szybsze bicie serca
Pytam o największe zaskoczenie w trakcie remontu. O silne emocje. Takie emocje – opowiada Krzysztof – miałem na początku, u Marka Opitza. Pierwsze chałupy były przeżyciem! To było coś nowego.
Potem wkroczyła rutyna, więc już przy dalszych remontach nie było dla niego  takich zaskoczeń i takich przeżyć jak to miało miejsce na początku jego drogi.
Ale wróciło mi to ostatnio! – słychać w głosie Krzysztofa prawdziwą radość – wróciło gdy wchodzę do starej chałupy i czuję ten zapach, gdy jest ona nieruszona od kilkudziesięciu lat.
Jest też jeden z domów, który niedawno zrobił na nim spore wrażenie. Dom w gminie Ostaszewo (lokalizacji nie zdradzę) w bardzo złym stanie technicznym, nadawał się do rozłożenia i wtórnego złożenia z wymianą zniszczonej tkanki. Dom okazał się znacznie starszym niż początkowo myślano. Ba! Przechodził już trzy poważne remonty. I ten komin! – zachwyca się Krzysztof – on był w konstrukcji szkieletowej. Do poziomu strychu wymurowany, a powyżej ….drewniany i wypełniony gliną i gałęziami. Pierwszy raz widziałem taki komin. Zaskoczył mnie! I wtedy pojawiło się to co czułem gdy remontowałem dom Marka Opitza.

20210110_155957-01

[Dom Marka Opitza to słynna gospoda „Mały Holender”. Dom podcieniowy przeniesiony ze wsi Jelonki do wsi Żelichowo-Cyganek koło Nowego Dworu Gdańskiego].

To coś więcej niż remont domu
Pracuje dokładnie, dopieszcza te chaty. Z poszanowaniem dla domu, jego otoczenia i historii. Twierdzi, że tu nie można się spieszyć. Taki dom potrzebuje czułości – dodaje. Mimo iż jest to bardzo trudna i wymagająca forma remontów to wkłada w to swe serce. To dla niego ogromna satysfakcja.
Kult pracy, spokój ducha, chłonięcie miejsca, wczucie się w klimat domu oraz zrozumienie jaki ma on wpływ na psychikę. To jego filozofia remontu starych chat.

By odzyskać co tylko się da
Skłania się ku naturalnym surowcom: glina, kamień, drewno. Remontuje z materiałów wtórnych.  Przede wszystkim recykling – opowiada – wykorzystuję każdą cegłę, która jest z rozbiórki. Każdy kawałek zdrowego drewna, nawet jeśli zrobię z tego tylko kołek. Teraz jest nadprodukcja wszystkiego – kontynuuje. Można nie tylko oszczędzić, ale przede wszystkim nie zanieczyszcza się środowiska.

Zabezpieczenie podcienia i rozbiórka zawalonej części domu. Kamionek Wielki na Wysoczyźnie Elbląskiej. Fot. Maja Pietrasik

Ekipa
Ekipę dobiera z rozwagą. To  ludzie wyselekcjonowani, znają się na swoim fachu, ale też się nim pasjonują. Jesteśmy (z ekipą) w stanie zrobić wszystko, ale nie na wszystko mamy czas więc nie wszystkiego się podejmujemy – tłumaczy – Jeśli ktoś inny może zrobić daną robotę, a my mamy coś czego nikt inny nie ogarnie, to wiadomo, że bierzemy się za to trudniejsze.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Unoszenie chaty na Wyspie Sobieszewskiej i remont fundamentów. Fot. Radek Smilgin

Gdy nadchodzi moment oddania kluczy
Krzysztof po zakończeniu remontów lubi chociaż przez chwilę spać w tych domach. Czuje z nimi więź. Mimo iż nie przyznaje tego, to widać, że jest dumny z wyremontowanych obiektów, pokazuje je z zafascynowaniem, a oczy mu błyszczą.
Na pozór wydaje się skromnym i nieśmiałym człowiekiem, jednak kiedy wkracza na teren budowy, gdy wchodzi w świat swojej pasji, okazuje się być pewnym siebie z satysfakcją prezentując swoje dzieło.
Spytany o jeden dom, który jest dla niego powodem do dumy, Krzysztof zamilkł, a potem trochę się zmieszał. To ludzie – po chwili ciszy jednak odpowiada –  ludzie zawsze oceniają moją pracę i cieszą się z jej efektów – uśmiecha się.
Nie poddałam się jednak tak łatwo. Zapytałam o dom za który dostał najwięcej pochwał. Tu Krzysztof był zdecydowany: MIKOSZEWO [chodzi o dom podcieniowy przy wale wiślanym].

20200913_171937-01

Trzeba to podkreślić: te wszystkie domy świadczą o fachu! Ludzie polecają sobie Krzysztofa, bo jego remonty są jego najlepszą wizytówką. Dlatego nie dziwi mnie, gdy kolejny drewniany dom rusza z pracami, a ja dowiaduję się, że za tym stoi właśnie Krzysztof. To takie oczywiste!
Jego klienci to nie tylko klienci. Remonty trwają po kilka lat i przez ten czas między nim a właścicielami obiektów tworzą się przyjaźnie. Właściciele domów bywa, że traktują go jak rodzinę, w dalszym ciągu utrzymując kontakt.  

20210929_180217-01

Z dwoma Krzyśkami. Jeden to spec od remontów, a drugi to właściciel jednego z domów.

A koniec remontu? Jak to wygląda? Czy to nie jest trochę tak jak kończy się czytać książkę, którą się mocno przeżywało? Nie ma pustki? Nie ma smutku?
To się nigdy nie kończy – śmieje się Krzysztof – poważnie nie kończy się! Bo ja ciągle wracam do tych domów.


„Nawet najgorszy dom można odratować” – to jedno ze zdań, które w trakcie naszego wywiadu powiedział mi Krzysztof. Jedno z wielu, które zapadło mi w pamięci. Innym, które dźwięczy mi w uszach jest: „Podglądam robotę dawnych majstrów, idę po śladach, które zostawili w starych domach.”

To Krzysztof Szyluk w wielkim skrócie. Pełen pasji do starych domów, z szacunkiem patrzący na dziedzictwo, które ratuje i z którego czerpie inspirację i wiedzę. Człowiek, dla którego remont starej chaty to nie praca, a filozofia.

Namiary: Krzysztof Szyluk. Tel. 512 / 891 / 901 

20210929_163712-01

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s