O domu podcieniowym w Kławkach – Izabela Skibicka

klawki„Zobaczyłem ten dom i wiedziałem,
że muszę go ratować”

Na spotkanie z Wojciechem Hryniewieckim- Fiedorowiczem umówiłam się telefonicznie.
Na miejsce zgodnie wybraliśmy Kławki. Pojechałam nieco wcześniej, żeby spokojnie przyjrzeć się budynkowi, który czasy swojej świetności miał bardzo dawno za sobą. Z domu zdjęto zrujnowaną górę, został sam drewniany parter. Ogrodzony, zabezpieczony, o czym informowały tabliczki, teren sprawiał smutne wrażenie. Nie wchodziłam tam z obawy, że nowy właściciel może sobie tego nie życzyć, czekałam cierpliwie. W okolicznych domach co chwilę poruszały się firanki. Było szaro i zimno, więc
z auta wyciągnęłam termos z kawą. Nie zdążyłam wlać do kubka, kiedy z piskiem opon podjechał samochód, z którego wysiadł… zupełnie ktoś inny, niż się spodziewałam. Kto kupuje zrujnowany dom podcieniowy, żeby ratować każdą jego deskę, każdy element, odbudować go w całości wkładając w tę pracę ogromne pieniądze? Pasjonata? Szaleniec? Właśnie kogoś takiego się spodziewałam, choć nie ukrywam, że kogoś znacznie starszego, niż okazał się mój rozmówca.  Przeprosił grzecznie za kilkuminutowe spóźnienie, zaskoczony przyjął kubek z gorącą kawą
i zaprosił do środka.
_________________________________________________________________

Czytaj dalej

Reklamy